Radomiak Radom znajduje się w górnej połowie tabeli Ekstraklasy. Zespół Goncalo Feio zdobył 32 punkty w 23 meczach i traci zaledwie dwa punkty do Górnika Zabrze, który jest na czwartym miejscu, gwarantującym udział w europejskich pucharach. W czwartek Radomiak grał zaległy mecz z Arką Gdynia i wygrał 3:1 po golach Rafała Wolskiego, Capity Capemby i Romario Baro. Zanim Radomiak zagra kolejny mecz ligowy, to niestety straci swoją gwiazdę. To będzie też duża strata dla całej Ekstraklasy.
Serwis meczyki.pl podaje, że Capita będzie kontynuował karierę w Stanach Zjednoczonych. Reprezentant Angoli zostanie nowym zawodnikiem Sporting Kansas City, które ma zapłacić za niego 2,3 mln euro. To będzie nowy rekord sprzedażowy Radomiaka, bo do tej pory klub najwięcej zarobił na odejściu Pedro Henrique do Wuhan Three Towns (900 tys. euro). Capita nie zagra już w niedzielnym spotkaniu Radomiaka z GKS-em Katowice.
Capita trafił do Radomiaka w sierpniu 2024 r. W tym sezonie skrzydłowy strzelił sześć goli i zanotował jedną asystę w 21 meczach - równie skuteczny jest Maurides oraz Jan Grzesik. Łącznie Capita miał 12 bramek i dwie asysty w 38 spotkaniach dla Radomiaka.
Warto dodać, że Radomiak już zdążył się zabezpieczyć na wypadek odejścia Capity. Do klubu trafił Salifou Soumah, który został wypożyczony z Malmoe FF z obowiązkiem wykupu po spełnieniu określonych warunków. Kwota wykupu wynosi 800 tys. euro, więc Soumah mógłby zostać najdroższym piłkarzem kupionym przez Radomiak.
Zobacz też: Tak pracuje Lewandowski. Mówi, czego nie widzą ludzie
Na razie Radomiak gra swoje mecze bez Goncalo Feio na ławce. Portugalczyk obejrzał czerwoną kartkę podczas spotkania Radomiaka z Koroną Kielce (0:2) za to, że krzyczał do sędziów "ile Wam dali". Za to Feio otrzymał karę pięciu spotkań dyskwalifikacji. Tymczasowo drużynę prowadzi jego asystent, a więc Kiko Ramirez.
- Bądźcie sprawiedliwi, jeżeli chcecie ponownie przypiąć mi łatkę, że nie panuję nad sobą. To nie jest prawda. Po czerwonej kartce nadal starałem się robić, co było możliwe, żeby pomóc drużynie. Nikomu nie jest bardziej przykro ode mnie, że zostałem tak potraktowany jako człowiek. Nie zasługuję na to. Kiedyś byłem nerwowy i gestykulowałem, co kończyło się czerwonymi kartkami. Tym razem nie było po mnie widać nerwów. Pan sędzia techniczny twierdzi, że coś powiedziałem i za to była czerwona kartka - tłumaczył Feio na pomeczowej konferencji prasowej.