23. kolejkę Ekstraklasy zamykaliśmy meczem Zagłębia Lubin z Wisłą Płock. Stawka była wysoka. Obie drużyny mogły udowodnić w tym starciu swoje ambicje. W przypadku zwycięstwa Zagłębie Lubin zrównałoby się punktami z Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok. Dla Wisły Płock była to okazja na przerwanie kiepskiej serii i powrót do czołówki Ekstraklasy. Trener Misiura zdecydował się dać szansę aż trzem debiutantom.
Tylko że Płocczanie zagrali kolejny kiepski mecz. Rozpędzone Zagłębie Lubin nie miało większych problemów ze zdobyciem trzech punktów. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego wyszli na prowadzenie już w 14. minucie po bramce Mateusza Grzybka. Obrońca Lubinian w 66. minucie zanotował drugie trafienie w tym spotkaniu i tym samym sprawił, że gospodarze wygrali trzeci z czterech meczów rozegranych na wiosnę.
Ofiarami Zagłębia padły już w tej rundzie Korona Kielce, Lechia Gdańsk i Wisła Płock. W jedynym niewygranym meczu Lubinianie i tak zdobyli punkt (0:0 z Rakowem). Takie wyniki sprawiły, że Zagłębie poszybowało w tabeli Ekstraklasy na 2. miejsce w tabeli - ma już tyle samo punktów (38), co pierwsza Jagiellonia Białystok i trzeci Lech Poznań.
A Wisła Płock? Na wiosnę piłkarze Misiury radzą sobie słabo, właśnie przegrali czwarty mecz z rzędu. Jak tak dalej pójdzie to stanie się to, co jeszcze niedawno wydawało się niemożliwe i Płocczanom... zacznie grozić spadek z Ekstraklasy. Na razie mają osiem punktów przewagi nad znajdującą się w strefie spadkowej Legią Warszawa, więc mimo bardzo płaskiej tabeli jest to bezpieczna przewaga. Tylko że wszyscy rywale w lidze jakieś punkty zdobywają, więc może ona szybko stopnieć...