Raków Częstochowa dwukrotnie prowadził w niedzielnym meczu ligowym z Lechem Poznań, a potem doprowadził do remisu 3:3. Mimo to został z niczym, ponieważ w doliczonym czasie gry rezerwowy Yannick Agnero zdobył gola piętą. Po zakończeniu spotkania Łukasz Tomczyk, trener wicemistrzów Polski, miał pretensje o decyzje sędziowskie.
Na konferencji prasowej padło następujące pytanie: - Jak pan ocenia pracę sędziowską? Bo dziś pan sędzia Bartosz Frankowski, przynajmniej tak to wyglądało z trybuny prasowej, był pewnie jednym z ważniejszych aktorów spotkania. Pan też otrzymał żółtą kartkę. Pytanie brzmi, czy praca sędziego była fair, czy interwencji było za dużo?
- Dużo dziwnych momentów. Kartka po gwizdku, później po gwizdku nie ma kartki. Uważam, że w jednej sytuacji można porozmawiać o kolorze innego koloru. Rzut karny do oceny. Musimy zobaczyć, w emocjach na ławce są różne momenty. Moim zdaniem trudno się gra przeciwko trzynastu - odpowiedział Tomczyk.
Mówiąc o rzucie karnym, Tomczyk miał na myśli sytuację z 15. minuty, gdy po strzale Alego Gholizadeha piłka trafiła w ramię Ariela Mosóra. Początkowo arbiter Frankowski nie odgwizdał nieprzepisowego zagrania, decyzję zmienił po wideoweryfikacji. Rzut karny na gola zamienił Mikael Ishak.
Sprawdź też: Wielki kryzys w drużynie Polaka. Tak Niemcy piszą o jego postawie
Po niedzielnym spotkaniu Raków Częstochowa ma 34 pkt i zajmuje piąte miejsce w tabeli. W 25. kolejce Ekstraklasy wicemistrzowie Polski podejmą Pogoń Szczecin (8 marca). Wcześniej czeka ich ćwierćfinałowa potyczka Pucharu Polski z trzecioligową Avią Świdnik (5 marca).