Papszun zobaczył, co zrobiła Legia w meczu z Jagiellonią. Nie spodziewał się

Legia Warszawa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2 w meczu 23. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Na uwagę zasługuje fakt, iż trafienia dla Legii padły po bramkach samobójczych gospodarzy. Marek Papszun zabrał głos po niedzielnym starciu z klubem z Podlasia.
Marek Papszun
zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=j-Ra-qmPxGM

Legia Warszawa przełamała się w ostatniej kolejce, pokonując przy Łazienkowskiej Wisłę Płock 2:1. Było to pierwsze zwycięstwo stołecznego klubu od 28 sierpnia. Wówczas "Legioniści" pokonali Pogoń Szczecin 1:0. To było także pierwsze ekstraklasowe zwycięstwo Marka Papszuna na ławce trenerskiej warszawskiego klubu. Przed tym meczem Legia zajmowała 16. miejsce w tabeli ligowych rozgrywek. "Jaga" natomiast znajduje się na przeciwległym biegunie, będąc liderem.

Zobacz wideo

Niezadowolony Papszun

Niedzielne spotkanie Jagiellonii Białystok z Legią rozpoczęło się od trafień Leona Flacha w 17. oraz Afimico Pululu w 22. minucie. Jeszcze przed przerwą Bernardo Vital zaliczył samobójcze trafienie, dając tym samym kontakt "Legionistom". Co Flach zyskał pierwszą bramką to roztrwonił w 57. minucie, kierując piłkę do własnej bramki.

Po niedzielnym spotkaniu głos zabrał Marek Papszun, który czuł ogromny niedosyt po zremisowanym meczu. - Nie sądziłem, że po remisie w Białymstoku będziemy tak niezadowoleni. Zrobiliśmy dużo by ten mecz wygrać. Stworzyliśmy 5 klarownych sytuacji, a rywale tylko dwie. Jesteśmy rozczarowani wynikiem - przyznał szkoleniowiec na pomeczowej konferencji prasowej.

Papszun docenił postawę piłkarzy oraz kibiców stołecznej drużyny. - Mimo wszystko, gratuluję wyniku – piłkarzom przede wszystkim charakteru, bo myślę, że wcześniej Legia by się nie podniosła przy 0:2 w Białymstoku, a teraz to zrobiła i jeszcze mogła spokojnie wygrać. Gratulacje dla kibiców. Mimo że doping gospodarzy musiał być ciut silniejszy, to przebijali się, co było słychać – to nam też pomogło w trudniejszych momentach.

Papszun ma plan na grę Rajovicia

Trener odniósł się także do osoby napastnika stołecznego klubu, Milety Rajovicia, który zaliczył fatalny kiks w ty spotkaniu, nie trafiając niemalże do pustej bramki. - Jak widać, mieliśmy problem, by trafić w bramkę, nawet w najprostszych sytuacjach. Jeśli mówię o 5 dużych szansach i tylko jednym celnym strzale, to trzeba lepiej nastawić celowniki, mieć chłodniejszą głowę i być bardziej precyzyjnym w ostatnim dotknięciu, które szwankowało. - komentował, przyznając, że ma pomysł na grę Rajovicia. - Wierzę w każdego naszego zawodnika. Legia nie wygrała 12 spotkań ligowych z rzędu, aż w końcu przyszło przełamanie. Tak samo może być z napastnikiem – oczywiście, musi dać z siebie jeszcze więcej i na to też liczę. Mam taki plan, że będzie dawał z siebie więcej w różnych obszarach i to przyniesie efekty - przyznał.

51-latek skomentował także kwestię tego, iż Jagiellonia w czwartek rozegrała mecz z dogrywką przeciwko Fiorentinie. W jego ocenie dzisiejszy pojedynek był dla "Jagi" z kategorii meczów pucharowych. - Jagiellonia? Po pierwsze, jej pół składu zostało wymienione. Po drugie, w Europie wchodzi się na wyżyny możliwości, ale myślę, że spotkanie z Legią to dla Jagi poniekąd puchary. W ogóle nie patrzyliśmy na to, że rywale mogą być zmęczeni, szczególnie że wiedzieliśmy, że może zmienić przynajmniej połowę jedenastki - powiedział.

- Zabieramy punkt i musimy już myśleć o następnym meczu, dobrze się przygotować, by wygrać z Cracovią - zakończył szkoleniowiec.

Po 23. spotkaniach "Legioniści" zajmują w tabeli ekstraklasy 16. miejsce z dorobkiem 25 punktów. Strata do będącej tuż nad strefą spadkową Arki Gdynia wynosi jeden punkt, z tym, że Gdynianie mają przed sobą jedno zaległe spotkanie do rozegrania.

W następnej ligowej potyczce Legia Warszawa zmierzy się z Cracovią. Mecz przy Łazienkowskiej odbędzie się w niedzielę 8 marca o godzinie 20:15.

Więcej o: