Spotkanie Legii Warszawa z Wisłą Płock było hitem sobotnich spotkań (21 luty) w polskiej Ekstraklasie. Przed sezonem wydawało się, że Wojskowi będą grać o puchary, a Nafciarze o utrzymanie, sytuacja jest jednak zgoła inna, o wielkie rzeczy w tym roku gra Wisła, a Legia drży przed spadkiem z ligi. Podopieczni trenera Papszuna nie wygrali w lidze od 28 września ubiegłego roku.
Sytuacja Legii Warszawa zaczęła wyglądać katastrofalnie. Wojskowi rozpoczęli rok od wyjazdowej porażki z Koroną Kielce, następnie przyszły dwa remisy 1:1, kolejno z Arką Gdynia i GKS-em Katowice. Jak można się domyślić "oczko" wywalczone w trzech spotkaniach nie pozwoliło na ucieczkę ze strefy spadkowej.
Wszystko zmieniło się wraz czwartym wiosennym meczem. Do Warszawy przyjechała Wisła Płock. Wojskowi wyszli na prowadzenie w 23. minucie, dzięki bramce debiutującego Rafała Adamskiego. Legia nie dała sobie strzelić gola do przerwy, również dzięki bardzo dobrej postawie innego debiutanta, bramkarza Otto Hindricha.
Zobacz też: Gol w 91. minucie pogrąża Legię. Dramat Górnika
Goście z Płocka nie zamierzali się jednak poddawać. W 73. minucie doprowadzili do wyrównania po trafieniu Wiktora Nowaka. W tym momencie wydawało się, że Legia może dalej śrubować swój niechlubny rekord, jednak trybuby przy ulicy Łazienkowskiej miały tego dnia niespodziewanego bohatera. W 82. minucie w miejsce Patryka Kuna pojawił się Kacper Chodyna. Zawodnik spotyka się z dużą krytyką fanów, ale tym razem to on zapewnił im wielką radość. W 83. kapitalnie uderzył wyprowadzając Legię na prowadzenie. Więcej goli w Warszawie nie oglądaliśmy, Legia pokonuje Wisłę 2:1, dzięki czemu ucieka ze strefy spadkowej Ekstraklasy, Nafciarze spadają na 4. miejsce.
We wcześniejszych sobotnich meczach Raków Częstochowa rywalizował z Bruk-Betem Termalicą, a Górnik Zabrze mierzył się z Pogonią Szczecin. W obu spotkaniach zobaczyliśmy tylko jednego gola. Raków wygrał 1:0 z Bruk-Betem, piłkarze z Częstochowy są na trzecim miejscu, wciąż walczą o mistrzostwo Polski. 1:0 wygrała również Pogoń, triumf nad Górnikiem pozwolił Portowcom uciec w okolicę środka tabeli, na 9. miejsce, Górnicy są wiceliderem tabeli.