W piątek 13 lutego rozpoczęła się 21. kolejka Ekstraklasy. Pierwszym spotkanie było starcie Radomiaka Radom i Korony Kielce - to starcie, które od dawna wzbudza wielkie emocje i jest szczególnie ważne dla kibiców obu zespołów.
Radomiak przed piątkiem rozegrał tylko jedno spotkanie w tym roku - zremisował 0:0 z Rakowem Częstochowa. Dla Korony początek 2026 roku był słodko-gorzki. Najpierw wygrała w Warszawie z Legią (2:1), a następnie w kuriozalnych okolicznościach przegrała u siebie z Zagłębiem Lubin (1:2).
Tak Hansi Flick szkodzi Barcelonie. To ich pogrąża
Piątkowe spotkanie rozpoczęła jednak znacznie lepiej od Radomiaka, a po siedmiu minutach i błędzie Filipa Majchrowicza objęła prowadzenie.
Bramkarz gospodarzy wypuścił sobie piłkę, przejęli ją goście, a futbolówka finalnie trafiła pod nogi Wiktora Długosza, który bez zastanowienia uderzył na bramkę.
Pod drugim polem karnym starał się Capita, ale nie potrafił znaleźć sposobu na Dziekońskiego. Co więcej - drugiego gola zdobyła za to Korona. Jak rasowy napastnik zachował się stoper Marcel Pięczek - przyjął piłkę, obrócił się i mocnym wolejem z lewej nogi pokonał Majchrowicza.
Jakby tego było mało - tuż po drugim golu dla Korony - sędzia Daniel Stefański odesłał na trybuny trenera gospodarzy. Goncalo Feio - według reportera Canal+Sport Błażeja Łukaszewskiego - miał kierować słowa do sędziów słowa o charakterze korupcyjnym.
Już w doliczonym czasie gry portugalski trener z trybun oglądał jak jego zespół dwukrotnie został zatrzymany przez znakomite interwencje Dziekońskiego. Na przerwę oba zespoły schodziły przy dwubramkowej zaliczce Korony. Po zmianie stron goli już nie oglądaliśmy, a Kielczanie dowieźli wygraną do końca spotkania.
W następnej kolejce Korona zagra u siebie z Lechem Poznań (22 lutego, 17:30), zaś Radomiak - tego samego dnia o 14:45 zmierzy się w Białymstoku z Jagiellonią.