Kibice Lecha Poznań nie mogli sobie wyobrazić gorszego startu rundy wiosennej. Kolejorz przegrał dwa pierwsze spotkania z Piastem Gliwice i Lechią Gdańsk. W dodatku gra zespołu trenera Frederiksena nie napawa optymizmem, tym bardziej biorąc pod uwagę wypowiedzi samych zawodników. Duńskiego szkoleniowca totalnie obnażył Bartosz Mrozek.
- Sam nie wiem. Trochę improwizacji mamy przygotowane, ale na razie wychodzi to średnio - powiedział wprost Mrozek.
Swoimi spostrzeżeniami o grze Niebiesko-Białych w rozmowie z Przeglądem Sportowym podzielił się były zawodnik Lecha Poznań Marek Rzepka. To wyjątkowa postać w historii Kolejorza, Rzepka reprezentował barwy klubu przez dziewięć lat (1986-1995). Trzykrotnie zdobył mistrzostwo Polski, sprawował również funkcję kapitana. Legenda klubu dostrzega w grze Lecha same mankamenty, a jednego z głównych winowajców widzi w postaci trenera Frederiksena.
Zobacz też: Oto skutki kompromitacji Lecha. Prawie najgorsi w Europie
"Niestety straciłem już do niego zaufanie. Kiedy trener Frederiksen przyjechał do Poznania, byłem jego zwolennikiem. Bo doceniał zawodników biegających. Bo motoryka była dla niego ważna. Ale z czasem zacząłem przeżywać zawód. Dam przykład. Jest mecz z Genkiem w europejskich pucharach i trener na prawej obronie wystawia najwolniejszego i najmniej zwrotnego Alexa Douglasa, mimo że na lewej stronie Genku gra najszybszy piłkarz. No to jak można dać na prawej stronie najwolniejszego obrońcę? Przestałem zauważać u trenera charyzmę, pomysłu na to, żeby coś ożywić. Nie jestem przy drużynie, nie wiem, co się w niej dzieje, ale dostrzegam w Lechu same mankamenty." - stwierdza w rozmowie z Przeglądem Sportowym Marek Rzepka.
Dostało się również piłkarzom Lecha Poznań, Marek Rzepka wypunktował m.in. linię obrony. Zwrócił również uwagę na to, że Kolejorz ma dużo wyższy budżet i możliwości od Wisły Płock czy Jagiellonii Białystok, jednak w Poznaniu brakuje drużyny z prawdziwego zdarzenia.
"Kiedy Lechia Gdańsk nas "złapała", to nie mieliśmy pół metra wolnego. A kiedy my próbowaliśmy łapać, to jeden zawodnik miał do drugiego 20 m. No nie było pressingu z naszej strony. Obrona jest tragiczna. Gra naprawdę bardzo, bardzo słabo. Michał Gurgul w meczu z Lechią w kwadrans popełnił sześć dużych błędów przy wyprowadzeniu piłki. To jest dobry chłopak, ale zagubił się przy tym wyprowadzaniu. Wojciech Mońka jest chwalony, ale w starciu z Piastem przegrał chyba wszystkie pojedynki główkowe! Kiedyś mieliśmy Bartka Salamona. Pozbyto się go, ale on przynajmniej wygrywał wszystkie główki. Wszyscy się dziwili, dlaczego Robert Gumny przeciwko Piastowi został zdjęty. A ja widziałem, że tuż przed zmianą wracał do obrony chyba trzy minuty. Myślałem, że zawału dostanie. Nie miał sił wrócić po akcji ofensywnej, a powinien biec jeszcze szybciej niż do ataku." - w takich słowach punktuje piłkarzy Lecha Poznań w rozmowie z Przeglądem Sportowym Marek Rzepka.
"Kibicuję Lechowi, bardzo mi na nim zależy. Dlatego nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego nie możemy wykorzystywać sytuacji. Przecież to nie były 'setki' tylko 'dwusetki', a niektóre to nawet 'tysiączki', jeśli mogę tak to ująć. Rodrigues nie był w stanie wykorzystać nawet sytuacji na pustą bramkę. Idąc dalej: Antoni Kozubal. Dobry piłkarz, ale mam wrażenie, że ciągle spowalnia akcje. Zbierając to wszystko do kupy, nic dziwnego, że przegrywamy. Gdyby nie bramkarz Bartosz Mrozek, przegrywalibyśmy nawet wyżej" - grzmi legendarny piłkarz.
Trzecie ligowe spotkanie w tym roku będzie dla piłkarzy Lecha kolejnym poważnym wyzwaniem. Kolejorz zmierzy się na wyjeździe z Górnikiem. Górnicy znajdują się na drugim miejscu w tabeli, mają tyle samo punktów co liderująca stawce Wisła Płock. Niebiesko-Biali są dopiero na 9. miejscu. Początek spotkania w sobotę, 7 lutego o godzinie 20:15.