Zabawił się na stadionie Legii, a teraz takie słowa. To zaboli

"Chyba ludzie w Polsce myśleli, że Mariusz Stępiński zapomniał, jak się gra w piłkę nożną" - stwierdził po meczu Legia - Korona sam zainteresowany. Dzięki dwóm bramkom przy Łazienkowskiej zapewnił swojej drużynie zwycięstwo, a sam przypomniał o sobie szerszej publiczności. Mimo to o swoim wyczynie mówił ze sporą rezerwą. - To nie jest Santiago Bernabeu... - wypalił w rozmowie z TVP Sport.
Legia Warszawa
Fot. Piotr Skornicki / Agencja Wyborcza.pl

Mariusz Stępiński był niekwestionowanym bohaterem niedzielnego meczu Legia - Korona. Były reprezentant Polski dopiero co wrócił do Ekstraklasy po blisko 10-letniej przerwie, a już w pierwszym meczu ustrzelił dublet. To dzięki niemu Korona sensacyjnie wygrała przy Łazienkowskiej 2:1. O 30-letnim napastniku momentalnie zrobiło się głośno. On sam jest tym nieco zdziwiony.

Zobacz wideo Kosecki: Grałem w ŁKS, ale wybaczcie mi – Widzew jest numerem jeden w Łodzi

Strzelił dwa gole Legii. Tego się nie spodziewał. "Jest taki boom, że..."

Mówił o tym w programie "GOL" na antenie TVP Sport, gdzie skomentował to, co się stało w niedzielnym spotkaniu. - Wczoraj tak sobie myślałem, że chyba ludzie w Polsce myśleli, że Mariusz Stępiński zapomniał, jak się gra w piłkę nożną. Bo jest taki boom, że strzeliłem dwie bramki na Legii, jakby to nowa postać pojawiła się w polskiej piłce... Ja podchodzę do tego spokojnie, bo znam swoją wartość. Wiem, co mogę dać jeszcze tej lidze. Mówiłem o tym jeszcze przed transferem i mówię to teraz. Ale też nie popadam w hurraoptymizm, bo dopiero pierwszy mecz - skwitował.

Dla Stępińskiego był to pierwszy oficjalny występ w barwach Korony i od razu przyszło mu się mierzyć z Legią. Dlatego też padło pytanie, czy wyjazd na Łazienkowską wiązał się u niego z pewnymi obawami. - Z obawami i stresem na pewno nie. To nie jest Santiago Bernabeu, żeby się tu stresować. Skłamałbym, gdybym powiedział, że spodziewałem się takiego scenariusza. Nie spodziewałem się, że strzelę dwie bramki, że w 90. minucie przechylę szalę zwycięstwa na naszą korzyść. Ale na pewno nie było tu stresu i obaw - tłumaczył.

Stępiński wrócił do Polski po 10 latach. "Chciałem go już od lata"

W wywiadzie nie zabrakło także wątku transferu do Korony. Zimą napastnik przeniósł się do niej z cypryjskiej Omonii Nikozja. Jak zaznaczył, nie chciał już dłużej grać za granicą. - Moja decyzja była jasna. Już od lata chciałem wrócić do Polski. Nie było w mojej głowie żadnej innej myśli. Latem się to nie udało, a teraz pojawiła się bardzo ciekawa opcja z Kielc i postanowiłem z tego skorzystać. Wydaje się to bardzo ciekawy i poważny projekt - podsumował.

Dzięki wygranej z Legią Korona Kielce z dorobkiem 27 punktów zajmuje 7. miejsce w tabeli Ekstraklasy. W następnej kolejce zmierzy się u siebie z Zagłębiem Lubin. Spotkanie to odbędzie się w piątek 6 lutego o godz. 18:00.

Więcej o: