Dla Legii już nie ma nadziei? Tak wyglądał Papszun tuż po meczu

Marek Papszun miał odmienić Legię Warszawa i nawet jeśli tego dokona, to na pewno nie od razu. W debiucie w roli szkoleniowca jego drużyna przegrała na własnym obiekcie w Koroną Kielce 1:2. Dziennikarz Bartosz Gleń zdradził, jak po tym występie zachowywał się opiekun gospodarzy.
Marek Papszun
Canal+ Sport/screen

Legia Warszawa pozostaje bez ligowego zwycięstwa od 28 września 2025 roku, gdy ograła Pogoń Szczecin 1:0. Od tamtego czasu drużynie nie wiodło się ani na krajowym podwórku, ani w europejskich pucharach, z których zresztą odpadła po sześciu rozegranych spotkaniach Ligi Konferencji. Wszystkie siły mają być teraz rzucone na Ekstraklasę, bo tu jest dramat. Zespół, który przez lata bił się o mistrzostwo kraju, teraz "dołuje" i musi rozpaczliwie walczyć o pozostanie w elicie.

Zobacz wideo To uratuje Legię Warszawa? Kałucki: Nie liczę na cuda Marka Papszuna

Na ratunek "wezwano" Marka Papszuna. Szkoleniowiec, który z sukcesami prowadził Raków Częstochowa, przeniósł się do stolicy zimą i od początku miał poprawić grę zespołu. Nie dostał jednak zbyt wiele wsparcia od włodarzy, którzy nie szaleli na rynku transferowym. W rezultacie pierwsze skrzypce w zespole ma odgrywać m.in. niespełniający oczekiwań Mileta Rajović. Duńczyk pierwszy "popis" w 2026 roku ma już za sobą - w starciu z Koroną Kielce przestrzelił karnego i dobitkę, a gospodarze przegrali przy Łazienkowskiej 1:2 po dwóch bramkach ściągniętego z Cypru Mariusza Stępińskiego.

Tak Papszun wyglądał po meczu z Koroną

Legia pozostała więc w strefie spadkowej, a Marek Papszun po spotkaniu wyglądał - mówiąc eufemistycznie - nie najlepiej. Więcej szczegółów zdradził w "Misji Sport" w "Przeglądzie Sportowym" Onet prowadzący program "Liga+ Extra" w Canal+ Sport, Bartosz Gleń.

- Rozmawialiśmy z Markiem Papszunem w Lidze+ Extra i po programie było widać, że jest taki w środku... "ah, cholera jasna, no nie wiem do końca, dlaczego nam to tak nie poszło" i że sam jest zawiedziony. W końcu dzięki swojemu warsztatowi mógł mieć pewność, że to się powiedzie - mówił dziennikarz. - Wydaje mi się, że kogo by do Legii nie włożyć z piłkarzy ekstraklasowych, nawet tych, którzy teraz błyszczą, to też wyglądaliby szaro - skwitował.

ZOBACZ TAKŻE: Widzew płaci mu fortunę. Boniek był załamany. "Nie może"

W dyskusji brał udział również Łukasz Olkowicz. - Myślę, że on sam jest zdziwiony skalą zniszczeń w Legii Warszawa - tłumaczył.

Dziennikarze wskazywali, że mocną stroną drużyn Marka Papszuna była defensywa, a w Legii na razie nic nie funkcjonuje. Tracone z Koroną gole były kuriozalne, a i w ofensywie nie było śladów poprawy. Gola z karnego zdobył Bartosz Kapustka, drugą jedenastkę przestrzelił Rajović.

Legia walczy o utrzymanie

Legia Warszawa z dorobkiem 19 punktów zajmuje obecnie 17. miejsce w tabeli. W poniedziałek szczęśliwie uchroniła ją przed spadkiem na samo dno porażka Termaliki z Cracovią. W najbliższej kolejce, w sobotę 7 lutego, podopieczni Marka Papszuna zmierzą się na wyjeździe z zajmującą 14. lokatę Arką Gdynia.

Więcej o: