7 stycznia Oskar Pietuszewski został oficjalnie zaprezentowany jako nowy piłkarz FC Porto. Transfer nastolatka to jeden z najgłośniejszych ruchów zimowego okienka w Polsce. O podpis młodzieżowego reprezentanta Polski walczyło wiele klubów, w tym m.in. Atletico Madryt. Jagiellonia zarobiła na transferze 10 milionów euro.
Przewodniczący rady nadzorczej Wojciech Strzałkowski w rozmowie z Super Expressem skomentował kwotę jaką Jagiellonia zarobiła na transferze Pietuszewskiego do FC Porto. Działacz podkreśla, że nastolatek mógłby kosztować dużo więcej, gdyby posiadał inny paszport.
- Gdyby ten sam Oskar Pietruszewski był Chorwatem i grał w Chorwacji, prawdopodobnie cena za niego wyniosłaby nie 10 milionów, a 20. Gdyby był Francuzem, Hiszpanem, Włochem, Niemcem albo Anglikiem, kwota wyniosłaby 30 milionów euro. Ale takie są realia. My, Polska Liga, z roku na rok sprzedajemy zawodników za coraz większe kwoty - zauważa w rozmowie z Super Expressem Wojciech Strzałkowski.
Zobacz też: Polska dziwadłem na europejską skalę. Tego nie ma w żadnym kraju
Klubowy działacz podkreślił również, że najważniejszy dla klubu był rozwój Pietuszewskiego. Jagiellonia wolała odpuścić licytowanie kwoty, skupiając się na znalezieniu najbardziej perspektywicznego miejsca dla utalentowanego nastolatka.
- Wsłuchiwaliśmy się w głos zawodnika. Chodziło o to, żeby ci, którzy przychodzą do Jagiellonii, mieli świadomość, że nie za wszelką cenę licytujemy kwotę odstępnego, tylko patrzymy na to, gdzie zawodnik ma szansę grać. A takim klubem jest FC Porto. Miałem kontakt z ludźmi stamtąd. Mówią, że całe miasto czeka na Oskara. Przelicytowują się między sobą restauratorzy, jak go będą karmili. Całe miasto żyło tym transferem - powiedział Super Expressowi Wojciech Strzałkowski.
Jagiellonia aktywnie wzmacnia zespół po odejściu Pietuszewskiego. Do klubu trafili już Samed Bażdar, Guilherme Montoia i Nahuel Leiva. Drużyna z Białegostoku rozpocznie rundę wiosenną hitowym meczem na wyjeździe z Widzewem. Spotkanie odbędzie się 31 stycznia, o godzinie 17:30.