Inaki Astiz dla Legii Warszawa z pewnością jest postacią bardzo zasłużoną. Do 2022 r. bronił jej barw jako zawodnik. W sumie zdobył z nią pięć tytułów mistrza Polski i sześć krajowych pucharów. Potem pracował dla niej jako asystent trenera. W roli samodzielnego szkoleniowca zupełnie się jednak nie sprawdził, co wcale nie zdziwiło innego byłego gracza stołecznej ekipy Jakuba Koseckiego.
35-latek w przeszłości miał okazję dzielić z Hiszpanem szatnię. Panowie grali razem z przerwami od 2009 do 2015 r. Dlatego też w programie "To jest Sport.pl" Kosecki podzielił się mocno opinią na temat byłego kolegi. - Sorry, jeśli cię obrażę Inaki, ale wydaje mi się, że tam charyzmy jest bardzo mało - wypalił wprost.
Jego zdaniem Astiz ze względu na swój charakter niespecjalnie nadawał się na kogoś, kto wyciągnie Legię z kryzysu. - Na ten moment, w którym znajduje się Legia, tam potrzeba kogoś z jajami - twardymi, wielkimi, kto nie będzie się bał uderzyć w stół, wyciągnąć konsekwencje za słabe występy - twierdził.
Hiszpan ma być natomiast zupełnie innym typem osobowości. - Inaki w inny sposób przemawiał w szatni. To było bardziej kulturalne - złożone zdania, spokój... Jak był pożar, to on tak delikatnie podbiegał i buteleczką wody próbował go gasić. Nie szedł na całość - wspominał Kosecki.
Za kadencji Inakiego Astiza Legia Warszawa rozegrała w sumie osiem meczów. Trzy z nich zremisowała, pięć przegrała i ani jednego nie wygrała. 42-latem doprowadził ją do strefy spadkowej w tabeli Ekstraklasy, a po czwartkowej porażce z Noah 1:2 odpadnięcia z Ligi Konferencji Europy. Wydaje się jednak, że jego misja wkrótce dobiegnie końca. Według medialnych doniesień od rundy wiosennej głównym trenerem Legii zostanie Marek Papszun.