Legia Warszawa w kompromitującym stylu przegrała z Noah FC (1:2) w fazie ligowej Ligi Konferencji. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, to już dziesiąty z rzędu mecz bez zwycięstwa dla drużyny ze stolicy Polski. Atmosfera wokół klubu jest fatalna.
Bardzo rozczarowany grą oraz wynikami warszawian jest Jakub Kosecki. - Poziom, który aktualnie prezentują zawodnicy grający dla Legii, jest żenujący, słaby, zdecydowanie niewystarczający - ocenił w programie "To jest Sport.pl". - Nie wierzę, że jakość piłkarska jest aż tak żenująco słaba, jak prezentują to gracze Legii - dodał.
On sam, jako były piłkarz i kibic klubu, pochodzi do sprawy bardzo emocjonalnie. - Od 10 spotkań po końcowym gwizdku zawsze jestem wk***iony, smutny, zażenowany i nie wiem, w jaki sposób można by się wypowiadać po kolejnych kompromitacjach. [...] To, co zrobił Lech Poznań z Lincoln Red Imps, to była kompromitacja, tak się wypowiadałem. Ale to, co zrobili piłkarze Legii z Noah, to jest numer jeden. Trafili bingo - wypalił.
Następnie 35-latek ujawnił bardzo zaskakujące informacje dotyczące tego, kogo widział na mieście.- Chodzę sobie po różnych miejscach i spotykam zawodników, którzy aktualnie kompromitują się na boiskach Ekstraklasy czy w europejskich pucharach - powiedział, mając na myśli piłkarzy Legii.
- Poszliśmy, weszliśmy i zobaczyliśmy pięciu zawodników Legii bezpośrednio po sobotnim meczu z Lechią Gdańsk - wyjawił. A przypomnijmy, że wówczas drużyna znów zaprezentowała się bardzo słabo i dopiero w 94. minucie uratowała remis 2:2 z rywalem będącym wtedy w strefie spadkowej.
- Na początku taka konsternacja i zażenowanie, że mają tupet pokazywać się na mieście po takich słabych meczach i wynikach - wyznał Kosecki. - Sam grałem w Legii, wiem, jak to jest, gdy rezultaty nie są po twojej myśli. Oczywiście nie miałem tak żenującej, kompromitującej passy, jak aktualnie oni, ale po każdej porażce bunkrowałeś się w domu i starałeś się nie wychylać nosa, żeby nikomu nie podpaść - dodał. Chociaż sprawa okazała się mieć drugie dno.
- Pierwsza myśl była taka, że trzeba mieć tupet, ale później różne informacje do mnie dochodziły i dowiedziałem się troszeczkę więcej. Było to wkupne Legii, czyli impreza organizowana przez całą drużynę, gdzie spotykasz się całą drużyną i gdzieś wychodzisz. To są też momenty, gdy łapiesz kontakt, nawiązujesz więź i nić współpracy pozaboiskowej, która ma duży wpływ na to, co dzieje się na boisku. Atmosfera w szatni i dobre nastawienie do pracy, kolegów, z którymi współpracujesz, jest ważne w sporcie drużynowym - wytłumaczył pięciokrotny reprezentant Polski, który skwitował to tak: - Ważne wyjście, ale bardzo słaby czas.
Jednocześnie tak niska frekwencja na spotkaniu dla zespołu może być pewnym sygnałem dotyczącym sytuacji w szatni. - Jak się dowiedziałem, że na zorganizowanym wyjściu drużyny było pięć osób na krzyż, to tylko świadczy, jaka tam musi być atmosfera. Że tam brakuje takiej chęci pomocy sobie nawzajem i stworzenia atmosfery - stwierdził 35-latek.
Sprawdź też: Wymarzony następca Lewandowskiego przemówił ws. transferu. "Widzę to"
Według niego takie wydarzenia to też okazja, aby "wyjaśnić sobie niektóre sytuacje". - Może mieli wcześniej jakieś spotkanie w restauracji, ale pamiętam ze swoich czasów, że [...] cała drużyna (wszędzie - red.) szła razem i budowaliśmy atmosferę - zakończył Kosecki.
Przed końcem roku Legia Warszawa rozegra jeszcze dwa spotkania, oba domowe. W niedzielę 14 grudnia ligowe z Piastem Gliwice, a w czwartek 18 grudnia z Lincoln Red Imps w Lidze Konferencji.
Najnowszy Magazyn.Sport.pl już jest! Polscy skoczkowie zaczynają sezon olimpijski, a eksperci Sport.pl opisują różne konteksty nadchodzącej rywalizacji. Pogłębione analizy, komentarze, historie i kapitalne wywiady przeczytasz >> TU