Marcel Krajewski z Legią Warszawa związany był od 2018 r. Początkowo występował w jej zespołach młodzieżowych, a potem w drugiej drużynie. W pierwszej nie udało mu się zadebiutować. Klub najpierw oddał go na wypożyczenie do Znicza Pruszków, a latem ubiegłego roku sprzedał do Widzewa Łódź. Jak się okazuje, całkowicie z niego nie zrezygnował i w przypadku 20-latka wciąż istnieje możliwość powrotu do stolicy.
A taki wariant z pewnością ucieszyłby miejscowych kibiców. Krajewski w ostatnim czasie spisuje się bardzo dobrze zarówno w Widzewie, jak i młodzieżowej reprezentacji Polski. W obu drużynach jest podstawowym zawodnikiem. We wtorkowym meczu ze Szwecją wygranym aż 6:0 strzelił kapitalnego gola z dystansu, a w piątek zanotował równie widowiskową asystę w spotkaniu z Radomiakiem Radom (3:2). Jego kontrakt z Widzewem obowiązuje do końca czerwca 2027 r. Jak zatem mógłby wrócić do Legii?
Jak ujawnił Tomasz Włodarczyk w programie "Pogadajmy o piłce" na kanale Meczyki, warszawiacy, sprzedając Krajewskiego, zagwarantowali sobie specjalną klauzulę. - Kiedy odchodził z Legii Warszawa, to Legia wpisała sobie kwotę przywołania sobie tego zawodnika z powrotem do siebie. Jeżeli taka decyzja by zapadała, to z tego co wiem, co udało mi się ustalić, to muszą zapłacić 1,5 mln euro - zdradził dziennikarz.
Inną kwestią jest to, czy klub rzeczywiście się na coś takiego zdecyduje. Na dziś portal Transfermark.de wycenia wartość prawego obrońcy na jedynie 0,5 mln euro. - To taka kwota, która na dziś wydaje się nieco za duża, ale jeśli Krajewski będzie w Widzewie rósł i w reprezentacji młodzieżowej, no to ktoś, chociażby patrząc na PESEL Pawła Wszołka, mógłby się zastanowić, żeby takiego Krajewskiego w letnim oknie transferowym za 1,5 mln przywołać - powiedział Włodarczyk.
W trwającym sezonie Krajewski rozegrał dla Widzewa 11 meczów - większość w podstawowym składzie. Do tego dołożył trzy występy w kadrze U-21 przeciwko Armenii, Czarnogórze i Szwecji.