Tak Rosjanin mówi o tym, co spotkało go w Polsce. "Nazywali mnie Władimir Putin"

- Na przykład nazywali mnie "Władimirem Putinem" - tak Władisław Sirotow wspominał spędzony w Polsce rok. Napastnik był zawodnikiem Zagłębia Lubin, w którym jednak nie zagrzał długo miejsca. A jak opowiadał o pobycie w naszym kraju? Z humorem.
Władisław Sirotow
fot. YT @ZagłębieLubin1946

Latem 2018 roku Władisław Sirotow trafił do Zagłębia Lubin z drugiego zespołu Zenita Sankt-Petersburg. Rosyjski napastnik nie podbił jednak Ekstraklasy i dla Zagłębia rozegrał zaledwie 11 spotkań, w których zanotował dwie asysty. Do tego zaliczył dziesięć występów w drugiej drużynie ekipy z Lubina, w których nie zaliczył żadnego udziału przy bramce. Rok później już go w klubie nie było.

Zobacz wideo Urban nie wytrzymał! "Czy ja się nie przesłyszałem?!"

Tak rosyjski napastnik wspominał rok spędzony w polskim klubie

A jak 33-letni dziś Władisław Sirotow wspominał pobyt w Polsce? Opowiedział o tym w rosyjskich mediach. Został zapytany, czy z uwagi na swój paszport ludzie na niego w Polsce "krzywo patrzyli".

- Bałem się tego, gdy się przeprowadzili. Ale wszyscy zawodnicy okazali się w porządku. Było zabawnie, żartowaliśmy sobie nawzajem. Na przykład nazywali mnie "Władimirem Putinem". A jeden z obcokrajowców powiesił jego portret na mojej szafce w szatni. Nie nazywali mnie Wład, tylko Wołodia. Traktowałem to z humorem! A większość żartów wynikała z nieznajomości języka - tłumaczył Sirotow cytowany przez sports.ru.

Zobacz też: Dwa dni do meczu, złe wieści ws. Szczęsnego. Niestety

Dalej przywołał anegdotę, że koledzy z zespołu powiedzieli mu, że w Polsce na czapkę mówi się "koperek", co doprowadziło do sytuacji, w której jedna z pracownic klubu nie wiedziała, o co Rosjaninowi chodzi. Ostatecznie Sirotow z humorem wspominał całą sytuację. 

W kolejnych latach Władisław Sirotow grał w klubach z Rosji, Kazachstanu czy Łotwy, a obecnie jest zawodnikiem rodzimego FC Torpedo Vladimir.

Więcej o: