Legia Warszawa w czwartkowym spotkaniu eliminacji Ligi Europy przegrała z AEK-iem Larnaka (1:4). Miało to być pożegnalne spotkanie dla Jana Ziółkowskiego, kuszonego głównie przez AS Romę. Sprawa jego odejścia wcale nie jest tak oczywista.
Przed niedzielnym spotkaniem stołecznego zespołu z GKS-em Katowice w czwartej kolejce Ekstraklasy o sytuację środkowego obrońcy został zapytany Michał Żewłakow, dyrektor sportowy Legii. Ta nie chce oddawać ważnego zawodnika.
- W mediach pojawiało się wiele informacji. Nawet przed samym meczem na Cyprze niektórzy anonsowali, że transakcja praktycznie została zamknięta - zaczął. A następnie przedstawił, jak dokładnie wygląda sytuacja.
Zobacz też: Ależ mecz Jagiellonii! Do przerwy było 1:2, potem padły cztery gole
- Chciałbym sprostować. (W sobotę - red.) dostaliśmy ofertę z AS Romy. (W niedzielę - red.) oferta została odrzucona. To wcale nie jest rzecz zbliżająca się do końca, tylko ona tak naprawdę nie rozpoczęła się na dobre - powiedział. A jak zapatruje się na ewentualną kontrofertę? - Zobaczymy, jak zareaguje klub z Rzymu. My pewnie będziemy reagować - zakomunikował.
Tym samym można spodziewać się twardych negocjacji ze strony warszawskiego klubu. Na pewno jego atutem jest to, że stoper ma kontrakt obowiązujący do końca maja 2028 r. Zatem jeśli nie przyjdzie odpowiednia propozycja, to nie ma specjalnej presji na sprzedanie gracza. Oczywiście o ile on sam nie zacznie wywierać dodatkowego nacisku.
Jan Ziółkowski zadebiutował w Legii Warszawa w maju 2024 r. Dotychczas rozegrał dla niej 36 meczów, zdobył dwie bramki i zanotował dwie asysty. Wywalczył z nią Puchar Polski oraz krajowy superpuchar.