Po piątkowej wygranej Zagłębia Lubin z Górnikiem Zabrze (2:1) zespoły znajdujące się w dolnej części tabeli znalazły się pod presją. Pierwszym z nich, który w sobotnie popołudnie wybiegł na boiska ekstraklasy była Puszcza Niepołomice. Podopieczni Tomasza Tułacza w poniedziałek sensacyjnie zremisowali z Rakowem Częstochowa. Tym razem wybrali się na wyjazdowe starcie. I zdecydowanie nie byli faworytem.
Po drugiej stronie boiska stanął bowiem GKS Katowice, który jesienią rozbił Puszczę 6:0. Zawodnicy Rafała Góraka od dawna nie muszą się już martwić o zachowanie ligowego bytu - co więcej wciąż mogą mieć nadzieję, że skończą sezon jako najlepszy z beniaminków. Przed rozpoczęciem 28. kolejki tracili tylko cztery punkty do Motoru Lublin.
Katowiczanie w sobotnie popołudnie chcieli powtórzyć to, czego dokonali dwa tygodnie temu. Wówczas na otwarcie Nowej Bukowej wygrali z Górnikiem Zabrze 2:1. Tydzień później poszło im już znacznie gorzej. W Szczecinie przegrali aż 0:4.
Spotkanie, tak jak wszystkie mecze 28. kolejki, poprzedziła minuta ciszy poświęcona śp. Leo Beenhakkerowi. Były selekcjoner reprezentacji Polski odszedł w wieku 82 lat.
Już w trzeciej minucie GKS mógł objąć prowadzenie. Borja Galan dośrodkował z lewej strony, piłka spadła pod nogi Dawida Drachala, ale ten w niezłej sytuacji fatalnie przestrzelił. Zaledwie trzy minuty później niefrasobliwość niepołomickiej defensywy mógł wykorzystać Bartosz Nowak, ale przegrał pojedynek z Kewinem Komarem.
Maksyma mówiąca o tym, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić sprawdziła się bardzo szybko. W 10. minucie spotkania goście wyszli na prowadzenie. Z piłką z prawego skrzydła zszedł Herman Barkouski i strzałem lewą nogą pokonał Kudłę. Dla Białorusina był to drugi gol w tym sezonie.
Gospodarze mogli odpowiedzieć jeszcze przed zmianą stron. W dogodnej sytuacji prosto w bramkarza uderzył jednak Sebastian Bergier. Ten sam Bergier na samym początku drugiej połowy wpadł w pole karne i stanął oko w oko z Komarem. Ponownie jednak lepszy okazał się bramkarz Puszczy.
Były napastnik Śląska Wrocław w 59. minucie mógł powiedzieć - do trzech razy sztuka. Tym razem zagrał na granicy spalonego, nie złamał linii, przyjął piłkę po dośrodkowaniu i bardzo mocnym strzałem doprowadził do wyrównania.
Gospodarze po zaledwie kilku minutach od tych wydarzeń mogli wyjść na prowadzenie. Na strzał z dystansu zdecydował się Oskar Repka, ale jego uderzenie poszybowało wysoko nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Komara.
W 84. minucie spotkania przeprowadzona została akcja, która zadecydowała o końcowym wyniku. Bartosz Nowak idealnie wyprowadził Bergiera na czystą pozycję, a ten wykorzystał sytuację strzałem efektowną podcinką. To był jego dziewiąty gol w tym sezonie. Żaden polski napastnik nie zdobył ich więcej w tegorocznych zmaganiach ekstraklasy. Już w doliczonym czasie gry wynik niefortunną interwencją ustalił Michal Siplak.
W 29. kolejce GKS Katowice - tym razem na wyjeździe - zagra z innym kandydatem do spadku. 19 kwietnia o 14:45 zmierzy się ze Śląskiem Wrocław. Dwa dni później Puszcza Niepołomice podejmie u siebie Radomiaka Radom (21 kwietnia o 12:15).
Puszcza po sobotnim spotkaniu zajmuje 15. miejsce. Ma na koncie 26 punktów. GKS z dorobkiem 39 punktów plasuje się na 9. pozycji. Przypomnijmy, że z ligą pożegnają się drużyny, które po 34. kolejce zajmą miejsca od 16. do 18.
Tabela ekstraklasy po meczu GKS - Puszcza: