Jedna akcja zmieniła wszystko! Wicemistrzowie Polski nie mogli uwierzyć

Mogli się odbić od dna, ale nie dali rady utrzymać prowadzenia. Śląsk Wrocław prawie godzinę prowadził 1:0 z Motorem Lublin, ale jedno nieporozumienie w defensywie wystarczyło, by trzecie z rzędu zwycięstwo uciekło na dobre. Mecz we Wrocławiu zakończył się remisem, a wicemistrzowie Polski zmarnowali okazję, by po raz pierwszy od końcówki października zakończyć kolejkę na innym miejscu niż ostatnie.
Śląsk - Motor
fot. Screen: Canal+ Sport/Transmisja TV

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że nic nie jest w stanie uratować Śląska Wrocław przed spadkiem. Mieli nawet 10 pkt straty do bezpiecznej pozycji. Jednak kombinacja siedmiu punktów w trzech ostatnich meczach i naprawdę fatalnego punktowania rywali w walce o utrzymanie sprawiły, że wygrywając z Motorem, wrocławianie byliby już tylko punkt od bezpiecznej strefy. Czy przed starciem z Motorem można było ich nazwać faworytem?

Zobacz wideo Co Roman Kosecki przeskrobał w Legii? "Patrzymy, knajpa stoi, to weszliśmy"

Piorunujący początek meczu i przedziwny gol Śląska

Cóż, mówienie tak o wciąż ostatnim zespole w tabeli mogło być lekko na wyrost, ale też argumenty "za" by się trafiły. Motor to jedna z najbardziej nieregularnych drużyn ligi w ostatnim czasie. Dość powiedzieć, że ich trzy ostatnie mecze to remis 3:3 z Legią, porażka 0:4 z Górnikiem Zabrze i wygrana 4:1 ze Stalą Mielec. Nigdy nie można było mieć pewnym, na jakich lublinian akurat się trafi.

Niewiele zabrakło, a goście zanotowaliby piorunujący początek, ale w 3. minucie na drodze do szczęścia stanęła im poprzeczka, od której odbił się strzał Michała Króla. Śląsk swoją "dużą" okazję miał w 13. minucie, gdy Piotr Samiec-Talar z kilku metrów trafił prosto w Karola Rosę. Bardzo dobre tempo oglądaliśmy od pierwszych minut. Na efekty w postaci konkretów nie trzeba było czekać długo, choć doszło do tego w najmniej oczywistej z tych wszystkich sytuacji.

Była 20. minuta gdy dośrodkowanie w pole karne posłał Samiec-Talar. Wydawało się, że zagrał za mocno, ale piłkę dogonił jeszcze Arnau Ortiz, który tak ją podbił, że... przelobował Kacpra Rosę i dał Śląskowi prowadzenie! Gol typu "nie wiadomo, czy tak chciał, ale wyszło idealnie". Po tym golu większą inicjatywę zaczął wykazywać Motor, jednak brakowało im ostatniego podania. Ogólnie jednak jakość spotkania znacznie spadła względem pierwszych 20 minut. Do przerwy gospodarze prowadzili 1:0.

Wiał nie tylko wiatr, ale też nuda. Aż do akcji wkroczył Ndiaye

Niestety po powrocie na boisko piłkarze długo nie potrafili sobie przypomnieć poziomu gry z pierwszej fazy meczu. Było mnóstwo niedokładności i strat. Ciśnienie kibicom podniósł dopiero w 70. minucie Mathieu Scalet, który z bliska trafił w słupek bramki Leszczyńskiego. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to zwiastun czegoś naprawdę dobrego dla Motoru.

Przekonaliśmy się o tym w 75. minucie. Wtedy to właśnie nieporozumienie w defensywie Śląska wykorzystał Mbaye Ndiaye, który z najbliższej odległości wbił piłkę do siatki, doprowadzając do wyrównania. Motor potwierdził okres naprawdę dobrej gry, a gospodarze mogli mieć pretensje wyłącznie do siebie.

Śląsk zmarnował kapitalną szansę. Wicemistrzowie wciąż na dnie

Szczególnie że nie dali rady strzelić kolejnego gola. Utracona bramka podziałała na nich pobudzająco, ale nic konkretnego się w związku z tym nie wydarzyło. W doliczonym czasie gry to rywale mieli wyśmienitą okazję, ale z najbliższej odległości Piotr Ceglarz nie trafił nawet w bramkę.

Tak czy inaczej, Motor wywiózł z Wrocławia remis i nie dał Śląskowi skorzystać z wielkiej szansy. Gdyby wicemistrzowie Polski wygrali, to po raz pierwszy od końcówki października 2024 roku zakończyliby kolejkę na innym miejscu w tabeli niż ostatnie (wtedy po 13. kolejce byli na 17. miejscu, teraz mogli być na 16.).

Śląsk Wrocław - Motor Lublin 1:1 (Ortiz 20' - Ndiaye 75')

  • Śląsk: Leszczyński - Guercio, Szota, Matsenko (90+4. Rygiel), Llinares - Schwarz, Baluta, Pozo (81. Jasper) - Samiec-Talar (61. Ince), Al Hamlawi (81. Udahl), Ortiz
  • Trener: Ante Simundza
  • Motor: Rosa - Wójcik (85. Stolarski), Najemski, Ede, Luberecki - Łabojko (59. Samper) - Król (69. Ndiaye), Wolski, Simon (59. Scalet), van Hoeven (85. Ceglarz) - Mraz 
  • Trener: Mateusz Stolarski
  • Sędzia: Marcin Kochanek (Opole)
  • Żółte kartki: Guercio, Szota (Śląsk) - Samper (Motor)
Więcej o: