Widzew Łódź fatalnie rozpoczął rundę wiosenną, bo od czterech porażek i dwóch remisów. Nic więc dziwnego, że klub zdecydował się na zmianę na ławce trenerskiej. Zwolniono Daniela Myśliwca. Tymczasowo zastąpił go Patryk Czubak, któremu udało się wywalczyć pierwsze trzy punkty w tym roku. To efekt skromnego zwycięstwa z GKS-em Katowice. Długo na tym stanowisku nie wytrwał, bo zastąpił go Zeljko Sopić.
Tak słaby początek rundy wiosennej ma wiele przyczyn. Jedną z nich najpewniej jest odejście Imada Rondicia, a więc jednego z najlepszych piłkarzy tego sezonu. Kibice liczą, że w letnim oknie transferowym klub dokona solidnych wzmocnień, które pozwolą drużynie - o ile utrzyma się w ekstraklasie - powalczyć o wyższe cele. I wydaje się, że taki plan jest realny.
Już wkrótce powinno dojść do przejęcia klubu. Większość akcji ma powędrować w ręce Roberta Dobrzyckiego, jednego z właścicieli firmy Panattoni. "W nawiązaniu do informacji i komentarzy w mediach społecznościowych chciałbym potwierdzić moje zainteresowanie inwestycją w Widzew Łódź. Jestem gotów dokonać tego tak szybko, jak to możliwe i skupić się na budowie Widzewa" - pisał w lutym działacz.
I wydaje się, że Dobrzycki nie rzuca słów na wiatr. Tak przynajmniej twierdzi portal Meczyki.pl. Zgodnie z doniesieniami tego medium, potencjalny właściciel chce na poważnie zaangażować się, głównie finansowo, w budowę klubu. Jest gotowy przekazać sporą sumę pieniędzy m.in. na transfery. To kwota, o jakiej nawet kibicom Widzewa się nie śniło.
"Według naszych informacji Nikolicius [nowy dyrektor sportowy, przyp. red.] będzie miał do dyspozycji aż cztery miliony euro! Takich pieniędzy Widzew nie wydał na transfery w całej swojej historii, a teraz będą one dostępne w jednym okienku. Cały budżet transferowy szacuje się na ok. 6 milionów euro, wliczając pensje dla nowych zawodników" - czytamy. A to nie koniec dobrych wieści.
Zobacz też: Stało się! Legia ma dyrektora sportowego. Wielki powrót.
Dobrzycki ma mocarne plany wobec klubu i nie zamierza inwestować tylko w nowych piłkarzy. Zależy mu na ogólnym rozwoju Widzewa. I na to również chce przeznaczyć niebagatelną kwotę. "Dobrzycki ma w pierwszym etapie zainwestować kilkadziesiąt milionów złotych. Spłacić Stamirowskiego, zainwestować w akademię, rozbudować stadion, a przede wszystkim zbudować silną drużynę" - dodali dziennikarze.
O tym, czy tak finalnie się stanie i czy Dobrzycki faktycznie przejmie większość akcji Widzewa, przekonamy się w najbliższych tygodniach. Jak na razie trener musi poradzić sobie bez transferów, a z obecnym składem. Łódzka ekipa zajmuje 13. lokatę w tabeli z dorobkiem 30 punktów. Nad strefą spadkową ma siedem "oczek" przewagi. Kibice wierzą, że tym zwycięstwem nad GKS-em, drużyna wróciła na właściwe tory. I będzie miała okazję to potwierdzić już w piątek 28 marca, kiedy to zmierzy się z Piastem Gliwice. Początek o godzinie 18:00.