Jest głos ze Szczecina ws. Pogoni. "Wiadomo, że chodzi o kasę"

Coraz bardziej skomplikowana wydaje się sytuacja Pogoni Szczecin, której sprzedaż miała być już zamknięta. Jednak pieniądze od nowych właścicieli nie wpłynęły i nie wiadomo, jaka przyszłość czeka półfinalistów trwającej edycji Pucharu Polski. "Fakt" ujawnił, że piłkarze wypłat nie widzieli już od dawna, a wiceprezes klubu przyznał, że w całej sytuacji "chodzi o kasę".
Fot. Krzysztof Hadrian / Agencja Wyborcza.pl

W połowie lutego nowym właścicielem Pogoni Szczecin został Nilo Effori, który kupił udziały od Jarosława Mroczka. Jak się okazuje, słowo "kupił" w tej sytuacji nie jest na miejscu, bo za transakcję Mroczek nie otrzymał jeszcze pieniędzy. Media poinformowały, że w takim wypadku klub może wrócić w ręce starego właściciela, a za kulisami trwają próby rozwiązania sporu i ewentualnego anulowania transakcji.

Zobacz wideo Cyrk na MŚ w Trondheim! Monstrualne kombinezony Niemców. Geiger reaguje

Co dalej z Pogonią Szczecin? Piłkarze nie dostają wypłat, wiceprezes mówi, jak jest

- Wygląda na to, że Mroczek jest trochę spanikowany i chciałby ratować sytuację. Są próby prawnego rozwiązania sytuacji, zwrotu akcji, anulowania transakcji. Podobno Mroczek zabezpieczył się na sytuację, gdyby pieniądze nie wpływały. Nilo Effori jeszcze prosił o czas i szansę, chciał dostać kilkanaście dni - mówił w rozmowie z serwisem Meczyki dziennikarz Adamem Krokowskim związany z Pogonią.

Teraz nowe wieści w tej sprawie ujawnia "Fakt". Rzekomo podczas meczu z Lechem Poznań były właściciel miał zakomunikować w rozmowie z inwestorem, że możliwe jest anulowania transakcji sprzedaży Pogoni. - Nie ma tu sporu, są za to określone zapisy mówiące o procedurach, które powinny obowiązywać w danej sytuacji - przekazał w tej sprawie Mroczek.

Głos zabrał również nowy wiceprezes klubu Karol Zaborowski. -  To spór pomiędzy panem Efforim a panem Mroczkiem. Nie znam szczegółów ich porozumienia, ale jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o kasę. Ostatnia informacja, jaką dostałem, mówi, że w osiągnięciu konsensusu mają pomóc prawnicy - przekazał krótko Zaborowski.

To oczywiście nie koniec problemów. Według ostatnich doniesień Pogoń potrzebuje nawet 20-25 milionów złotych, by przetrwać. Dziury w budżecie przekładają się na problemy z wypłatami dla zawodników, którzy nie otrzymali pensji za grudzień i styczeń, a także zaległych premii. - Cały czas słyszymy deklaracje, że kasa będzie za tydzień, dwa. Terminy płatności były przekładane już kilka razy - pożalił się "Faktowi" jeden z zawodników. Jego nazwisko zostało jednak nieujawnione. 

Na razie nie wiadomo, jaka przyszłość czeka klub ze Szczecina, który od początku rundy wiosennej ma na koncie pięć zwycięstw i awans do półfinału Pucharu Polski. Kolejny mecz Pogoń rozegra 7 marca o 20:30, a będzie to potyczka ze Śląskiem Wrocław. 

Więcej o: