Przed dwoma tygodniami Pogoń Szczecin ogłosiła historyczną decyzję związaną z nowymi właścicielami klubu. - To moje pożegnanie po czternastu latach i czterech dniach. To kawał czasu. Co udało się zrobić i czego się nie udało, nie chcę o tym mówić. To należy do was, aby ocenić tę kadencję historycznie. Ja chcę dziś podziękować za te wiele lat - mówił wtedy ustępujący prezes klubu Jarosław Mroczek.
Nowym został Nilo Effori, który na tamtej konferencji prasowej w pięknych słowach mówił o Pogoni Szczecin i jej kibicach. - Futbol to nie jest zwykły biznes, bo jest tu też pasja. Jesteśmy tu dlatego, że wszyscy kibicujemy Pogoni. Jako ojciec trójki dzieci to oprócz tego najważniejszy etap w moim życiu - mówił.
Od tamtego czasu Pogoń wzmocniła swoją drużynę, a w środku tygodnia wywalczyła awans do półfinału Pucharu Polski. Jednak czy problemy finansowe zostały zażegnane? Wszystko wskazuje na to, że nie.
"Ostatnie dwa tygodnie nie przyniosły jednak do klubu oczekiwanych środków, które mogłyby pozwolić na poprawę jego sytuacji. Mówiąc w skrócie, do klubu nie wpłynęły żadne pieniądze. Nie dotrzymano także terminów z umowy o sprzedaży akcji" - poinformował w niedzielę portal pogonsportnet.pl.
Serwis przekazał, że to wszystko doprowadziło do tarć między Mroczkiem a Efforim. Ba! Rozpoczęto rozmowy w celu powrotu akcji klubu do byłych właścicieli Pogoni Szczecin i będą one kontynuowane w przyszłym tygodniu. "Ma to związek z tym, że Nilo Effori w niedzielę wyjechał z Polski, co było planowane i komunikowane przez niego już wcześniej" - dodano.
Zobacz też: Oto co zrobił sędzia w 89. minucie meczu Ekstraklasy. Szykuje się gruba afera
"Wiele wskazuje na to, że gdy akcje wrócą w ręce Jarosława Mroczka, będzie to tylko chwilowe lub tymczasowe rozwiązanie" - podsumowano. W rozmowy zaangażowana jest także kibicowska społeczność Pogoni, co ma dopilnować jak najlepszego rozstrzygnięcia sytuacji dla klubu.