Oto co Feio wypalił do Lyczmańskiego. Sceny w studiu Canal+

Znów gorąco wokół Goncalo Feio. W sobotę trener Legii Warszawa został wyrzucony z ławki rezerwowych w trakcie meczu z Radomiakiem Radom, w niedzielę w trakcie programu Liga+Extra spiął się z ekspertem ds. sędziowskich Adamem Lyczmańskim. - Lepiej nawet żebym nie wspominał, jakie rzeczy się działy w czasach, w których pan sędziował - wypalił Feio.
Goncalo Feio, Adam Lyczmański
Screen Canal+Sport

W niedzielny wieczór Goncalo Feio był gościem programu "Liga+Extra" w Canal+. Trener Legii Warszawa skomentował m.in. sytuację, w której został wyrzucony na trybuny w trakcie sobotniego meczu z Radomiakiem Radom (1:3). 

Zobacz wideo

Portugalczyk starł się też z ekspertem programu ds. sędziowskich, czyli Adamem Lyczmańskim. Spięcie zaczęło się od słów Lyczmańskiego, które Feio skwitował w następujący sposób: - Nie będę się odnosił do tego, co przed chwilą usłyszeliśmy. Nie będę się zniżał do tego poziomu.

Przy najbliższej okazji Lyczmański odgryzł się Feio, odnosząc się do zachowań Portugalczyka w trakcie meczów i liczby aż ośmiu żółtych kartek, jakie szkoleniowiec Legii zobaczył już w obecnym sezonie.

- Panie trenerze, kiedy ja zaczynałem sędziować mecze w ekstraklasie, pan miał 18 lat. Proszę mi wierzyć, że wtedy panowały inne standardy na boiskach i w strefach technicznych. Ja przez całą swoją przygodę, bo nie będę mówił grubiej, usunąłem tylko jednego trenera ze strefy technicznej. Teraz co kolejkę mamy kilka takich sytuacji - powiedział Lyczmański.

- Dziwnym trafem pan nazbierał najwięcej kartek, ma pan wieczne pretensje do sędziów. Ja z racji, że wywodzę się z tego środowiska, stanę murem za sędziami. Oczywiście z zastrzeżeniem, że oni też się mylą. Ale oni mylą się w dwie strony, a nie tylko na niekorzyść jednej drużyny. Musiałem się do to skomentować, bo odnosi się pan do mnie i do moich subiektywnych ocen - dodał.

"Lepiej, żebym nie wspominał, jakie rzeczy się działy w czasach, w których pan sędziował"

Wtedy głos zabrał Feio. - Po pierwsze, nie powiedziałem, że sędziowie się mylą tylko na niekorzyść Legii. Ja tego nie powiedziałem. Po drugie, z całym szacunkiem, ale sport, który pan sędziował, był trochę inny niż ten, który się teraz dzieje. Możliwości techniczne też były zupełnie inne. Lepiej nawet żebym nie wspominał, jakie rzeczy się działy w czasach, w których pan sędziował - powiedział Portugalczyk.

- Trenerze, obraża pan Michała (Żewłakowa - red.) i Kamila (Kosowskiego - red.), bo oni w tamtych czasach grali  - skontrował Lyczmański. - Nie obrażam, bo do obu mam wielki szacunek. I na tym skończę, bo nie będę schodził do takiego poziomu, to nie ma sensu - podsumował Feio.

W dyskusję włączył się też Żewłakow. - Z jednej strony zgadzam się z trenerem Feio, ale zastanawiam się nad jedną rzeczą. (...) To, co się dzieje na ławkach trenerskich, to jest wiocha. To wygląda jak wataha psów, która leci, nic nie ustali, a tylko eskaluje i powoduje zamieszanie. To powoduje, że człowiek może się pogubić i obdzielać kartkami tych, którzy na to nie zasłużyli - powiedział były reprezentant Polski.

- Z drugiej strony, po przegranym meczu tłumaczył się Paweł Wszołek. A to nie jest łatwy moment, kiedy przegrywasz 1:3, musisz stanąć przed kamerą i powiedzieć coś mądrego. Nie wiem, dlaczego po trudnym meczu, gdzie wypunktuje się sędziego, że popełnił trzy-cztery błędy, sędzia nie staje obligatoryjnie przed kamerą, jeśli poprosi go o to Canal+. On jest takim samym uczestnikiem meczu jak piłkarz i trener. Mam wrażenie, że z tych ludzi ściągnięta jest odpowiedzialność. Mam wrażenie, że są sędziowie, którzy popełniają błędy tydzień w tydzień, a dalej sędziują spotkania. A to są błędy, które czasem powodują, że klub traci pieniądze, trener traci pracę, albo klub spada z ligi - podsumował Żewłakow.

Więcej o: