Niedzielne starcie Cracovii z Jagiellonią Białystok śmiało można było określić hitem tej kolejki Ekstraklasy. Na wypełnionym w dużym stopniu stadionie przy ulicy Kałuży mistrz Polski i wicelider rozgrywek grał z rewelacją jesieni, która pomimo słabszego początku wiosny wciąż liczy na awans do europejskich pucharów.
Nikt nie mógł się jednak spodziewać tego, jak jednostronna będzie pierwsza połowa tego spotkania. I to na korzyść Jagiellonii, która przecież w czwartek rozgrywała mecz Ligi Konferencji z TSC Backa Topola, a jej trener Adrian Siemieniec w Krakowie dokonał aż pięciu zmian w wyjściowym zestawieniu. Jaga musiała radzić sobie pod Wawelem bez Michala Sacka czy Kristoffera Hansena, a Afimico Pululu pozostał tylko na ławce rezerwowych.
Jednak to właśnie mistrz Polski kompletnie zdominował w pierwszych 45 minutach gospodarzy, choć na sytuacje bramkowe trzeba było poczekać. Do 23. minuty gości stać było jedynie na niecelne uderzenie głową Lamine'a Diaby'ego-Fadigi, ale w drugiej "kwarcie" Jaga ruszyła z kopyta. Najpierw po składnej akcji "Żółto-Czerwonych" w słupek trafił z kilkunastu metrów Tomas Silva, dwie minuty później z rzutu wolnego tuż nad poprzeczką uderzył Joao Moutinho, a w 32. minucie "oko w oko" z Sebastianem Madejskim stanął Diaby-Fadiga, jednak górą z tego pojedynku wyszedł bramkarz Cracovii.
W 34. minucie szczęście Cracovii się wyczerpało. Po świetnej akcji Leona Flacha z Norbertem Wojtuszkiem z kilku metrów w słupek trafił Diaby-Fadiga, ale skuteczną dobitką popisał się Darko Czurlinow i po bramce Macedończyka zrobiło się 0:1.
Jagiellonia nie zamierzała się zadowalać jednobramkowym prowadzeniem i ledwie po sześciu minutach powiększyła swoją przewagę. Wtedy to po znakomitym podaniu Joao Moutinho efektownym uderzeniem zewnętrzną częścią stopy wynik podwyższył niezawodny Jesus Imaz, dla którego był to 13. gol w tym sezonie PKO Ekstraklasy.
Dominację Jagiellonii podkreślały także statystyki, bo podczas gdy Cracovia nie oddała w pierwszej połowie żadnego strzału, choćby niecelnego, współczynnik goli oczekiwanych gości wyniósł niemalże 2,5.
Druga część spotkania rozpoczęła się od ogromnej kontrowersji, bo już w pierwszej akcji po przerwie Otar Kakabadze brutalnie zaatakował Tomasa Silvę, jednak sędzia Daniel Stefański i co więcej, również Daniel Sylwestrzak na VAR ocenili stempel obrońcy Cracovii na łydkę rywala za faul jedynie na żółtą kartkę. "Pasy" miały ogromne szczęście, że nie musiały grać całej drugiej połowy w dziesiątkę.
Cracovia w takich okolicznościach próbowała wrócić do gry. Po fatalnym błędzie Sławomira Abramowicza przed świetną szansą w 50. minucie stanął Benjamin Kallman, jednak przed pustą bramką został ofiarnie zablokowany przez Dusana Stojinovicia. Kilka chwil później z kilkunastu metrów obok bramki uderzył Mick Van Buren.
Jeszcze przed upływem godziny gry mistrz Polski z Białegostoku stracił obrońcę Dusana Stojinovicia, który z kontuzją zszedł z boiska z pomocą fizjoterapeutów. Zastąpił go oszczędzany w tym spotkaniu Mateusz Skrzypczak, a obok niego na boisko wszedł także Edi Semedo. Dla byłego piłkarza Radomiaka był to debiut w Jagiellonii.
W 67. minucie to właśnie po akcji Semedo mogło być już 0:3, jednak z bliska przestrzelił nieskuteczny tego dnia Lamine Diaby-Fadiga. Zastępującemu Afimico Pululu Francuzowi nie można było odmówić ambicji, dobrego utrzymywania się przy piłce pod naciskiem rywala, jednak jego skuteczność pozostawiała bardzo wiele do życzenia.
Trzy minuty później z kolei napastnik Jagiellonii śmiało mógł wylecieć z boiska za brutalny faul na Mikkelu Maigaardzie. Jednak tak jak w przypadku Kakabadze, tak i tym razem skończyło się tylko na napomnieniu, a dosłownie kilkanaście sekund później Diaby-Fadiga został zmieniony przez Afimico Pululu.
W 73. minucie kibice Cracovii wreszcie mieli powody do radości, gdy fenomenalnym uderzeniem z dystansu popisał się Fabian Bzdyl. 17-latek odpalił prawdziwą rakietę z 25 metrów w okienko bramki bezradnego Sławomira Abramowicza i "Pasy" złapały kontakt.
Cracovia szukała wyrównania i je znalazła w 84. minucie, gdy po stałym fragmencie gry i dośrodkowaniu Mikkela Maigaarda efektownym strzałem głową Sławomira Abramowicza pokonał Mick Van Buren. "Pasy" tego dnia były bardzo skuteczne, bo pomimo niewielkiej liczby sytuacji potrafiły strzelić dwa gole i zapewnić sobie bezcenny z przebiegu meczu punkt.
Po bardzo emocjonującym spotkaniu w Krakowie Cracovia zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2, co jest dla niej bardzo dobrym wynikiem, patrząc na to, jak nie układał się "Pasom" ten mecz. Jagiellonia może sobie pluć w brodę, bo przekonała się na własnej skórze, że piłka nożna bywa brutalna. Mistrz Polski po tym spotkaniu będzie zajmował drugie lub trzecie miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 42 punktów na koncie i jednobramkową stratą do Rakowa Częstochowa. Jagę wyprzedzić może jeszcze w tej kolejce Lech Poznań, który przy wygranej nad Zagłębiem Lubin będzie miał o dwa punkty więcej.