Porażki Jagiellonii Białystok ze Stalą Mielec, Rakowa Częstochowa z GKS-em Katowice i Legii Warszawa z Piastem Gliwice. Do tego remis Cracovii z Widzewem Łódź. Lech Poznań przyjechał do Gdańska z zamiarem powiększenia przewagi nad goniącym peletonem w wyścigu o mistrzostwo Polski. Plany poznaniakom chciała jednak pokrzyżować Lechia Gdańsk, która z trenerem Johnem Carverem na ławce jeszcze nie przegrała.
Oba zespoły do niedzielnego meczu przystąpiły mocno osłabione. W Lechii nie mógł zagrać kontuzjowany Camilo Mena, a w Lechu z problemami zdrowotnymi zmagał się Afonso Sousa. Mimo tych wyrw kibice mogli liczyć na ciekawe widowisko. Lech w przypadku zwycięstwa powiększyłby przewagę nad Jagiellonią do sześciu punktów, zaś Lechia, wygrywając z "Kolejorzem", zbliżyłaby się do bezpiecznej strefy na punkt.
Od pierwszych minut nieoczekiwanie to gospodarze starali się przejąć inicjatywę. Grali odważnie, bezkompromisowo i starali się odbierać piłkę na połowie rywala. Determinacja gdańszczan została nagrodzona jeszcze przed upływem kwadransa gry.
W 14. minucie Alex Douglas otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę i skomplikował Lechowi dalszą rywalizację w tym meczu. Od tego czasu przedostatnia w tabeli Lechia zaczęła dominować nad liderem tabeli.
Szanse na zdobycie gola mnożyły się, a aktywni byli piłkarze ofensywy: Bohdan Wjunnyk i Maksym Chłań. Ten pierwszy obił nawet słupek bramki Mrozka. Kiedy wydawało się, że goście sobie znanym sposobem dotrwają do przerwy bez straty gola fatalny w skutkach błąd we własnym polu karnym popełnił Antonio Milić.
Chorwat nie trafił w piłkę, przejął ją Tomas Bobcek i strzałem z ostrego kąta pokonał bramkarza Lecha. Na trybunach gdańskiego stadionu zapanowała euforia. Gospodarze doczekali się wielkiej chwili i schodzili do szatni z jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron - mimo roszad przeprowadzonych przez Nielsa Frederiksena - obraz gry nie uległ zmianie. Stroną dominującą nadal była grająca w przewadze Lechia. Szansę na zdobycie drugiego gola miał między innymi Anton Carenko, ale został zatrzymany przez Mrozka. Golkiper gości, który był zdecydowanie najjaśniejszą postacią w swojej drużynie, pozostawał na posterunku. Ostatecznie wynik ustalony w pierwszej połowie nie uległ już zmianie i John Carver mógł cieszyć się z drugiego zwycięstwa w ekstraklasie.
Lechia Gdańsk w następnej kolejce uda się do Lubina. 17 lutego zagra z Zagłębiem. Lech trzy dni później na własnym terenie podejmie Raków Częstochowa.