Legia zawiodła na całej linii. Beznadzieja to mało powiedziane

Naprawdę mocno musiał zawieść się Goncalo Feio na Gabrielu Kobylaku. Tydzień temu golkiper zagrał słabo z Koroną Kielce (1:1) i dzisiaj zabrakło go nawet na ławce rezerwowych. W meczu z Piastem Gliwice wystąpił dopiero co wypożyczony Vladan Kovacević. Problem w tym, że w piłce nożnej trzeba strzelać, żeby wygrywać. Z tym Legia miała dzisiaj kłopot. Piłkarze Goncalo Feio przegrali z Piastem 0:1.
Mecz Piast - Legia
screen

Czy Legia Warszawa walczy o mistrzostwo Polski? Na to wskazują deklaracje, ale nie czyny. Stołeczny klub przesypia okienko transferowe. Zimą do Warszawy trafili Wahan Biczakczjan oraz Vladan Kovacević. Kadra Legii - zwłaszcza ławka rezerwowych - wygląda po prostu słabo.

Zobacz wideo Cezary Kulesza kandyduje do UEFA. Żelazny: To super fucha. Same wyjazdy i diety

Fatalna Legia do przerwy. Piast bez fajerwerków, ale tyle wystarczyło

Legia wciąż nie ma sensownego napastnika i było to widać przez całą pierwszą połowę meczu z Piastem Gliwice. Drużyna Goncalo Feio nie dała rady oddać nawet jednego celnego strzału. Gospodarze nie grali nic wielkiego, ale to nie szkodzi - tyle wystarczyło, żeby w 40. minucie Jorge Felix pokonał debiutującego Vladana Kovacevicia.

Golkiper, który zastąpił Gabriela Kobylaka mógł się w tej sytuacji spisać lepiej. Piłka po rzucie wolnym trafiła w pole karne Legii i Kovacević ją wypiąstkował. Tylko że zrobił to za słabo, trafiła ona pod nogi Felixa, który od razu uderzył i tym samym pokonał Bośniaka, który nie zdążył wstać, żeby ponownie interweniować.

Legia zagrała jak średniak. Frantisek Plach uratował Piasta

Po przerwie Legia wciąż miała problemy z tworzeniem konkretnych sytuacji. Nawet gdy potrafiła rozegrać dobrą, szybką akcję - jak w 55. minucie - to nie potrafiła oddać celnego strzału na bramkę. We wspomnianej sytuacji piłka po prostu odbiła się od nogi Bartosza Kapustki. Frantiska Placha musiałoby nie być w bramce, żeby skończyło się to golem.

W 58. minucie powinien być remis, ale Plach w świetny sposób obronił strzał z bliskiej odległości Steve'a Kapuadiego. Piłkarze Legii w końcu zaczęli grać, jakby w końcu zorientowali się, że ich rywalem jest zespół ze środka tabeli. W 60. minucie Kapuadi oddał drugi groźny strzał głową, ale Plach ponownie nie dał się pokonać. 

Właśnie na te dwie sytuacje wystarczyło animuszu piłkarzom Legii. W kolejnych minutach Piast dał radę uspokoić grę i mecz znów toczył się głównie w środku pola.

Nic więcej już Legia nie była w stanie zrobić. Piast wiedział, o co walczy i skutecznie wytrwał do celu. Mecz skończył się wynikiem 1:0. To druga wygrana gliwiczan na wiosnę i sprawia ona, że o Piaście już się raczej nie będzie dyskutować w kontekście walki o utrzymanie. A Legia? Z taką grą nie ma co myśleć o mistrzostwie, a rządzący klubem powinni zacząć się obawiać o szanse na awans do europejskich pucharów.

Więcej o: