Dwie minuty wstrząsnęły Legią! Co za mecz w Ekstraklasie

Przez 45 minut spotkania Legii Warszawa z Koroną Kielce działo się tyle, że spokojnie tymi wydarzeniami można by było obdarować kilka meczów Ekstraklasy. Zespół Goncalo Feio wyczuł okazję do zbliżenia się do podium po tym, jak Raków Częstochowa podzielił się punktami z Cracovią. Jeżeli jednak ktoś ma być zadowolony z wyniku meczu na Łazienkowskiej, to jest to Korona.
Goncalo Feio w meczu Legia Warszawa - Korona Kielce
screen: Canal+ Sport
Zobacz wideo

To była 40. minuta spotkania w Warszawie. Wahan Biczachczjan dośrodkował piłkę w pole karne Korony Kielce. Adrian Dalmau próbował wybić piłkę jak najdalej, ale z jego próby wyszło podanie w okolice bramki Rafała Mamli. Tam najlepiej odnalazł się Steve Kapuadi, który uderzył piłkę głową i strzelił gola na 1:1. To była absolutnie szalona pierwsza połowa na stadionie przy ul. Łazienkowskiej 3.

Szalone 45 minut. Legia mogła wyjść z 0:1 na 2:1

Początek meczu wyraźnie wskazywał na Legię, która miała inicjatywę po swojej stronie i utrzymywała się przy piłce. Pierwszego gola strzelili jednak goście. Wtedy Gabriel Kobylak próbował rozgrywać piłkę od tyłu i zagrał ją do Rafała Augustyniaka. Pomocnik Legii nie przejął jednak piłki przez pressującego Nono. Piłkarz Korony zagrałją do Adriana Dalmau'a, a ten oddał strzał, nie patrząc na bramkarza i po chwili cieszył się z ósmego gola w tym sezonie. To była 22. minuta meczu.

Dwie minuty później Wiktor Długosz ruszył z kontratakiem, po którym mogło być 2:0 dla Korony. Piłkarz gości był jednak faulowany przez Ryoyę Morishitę, a sędzia pokazał Japończykowi czerwoną kartkę. To ze względu na fakt, że Morishita był ostatnim zawodnikiem Legii przed bramkarzem.

Później Korona miała kilka kolejnych okazji, natomiast wynik się nie zmieniał. W 33. minucie Bartosz Kapustka miał świetną sytuację w polu karnym Korony, natomiast uderzył tuż obok lewego słupka. Siedem minut później był wspomniany rzut wolny, po którym gola na 1:1 strzelił Kapuadi.

W samej końcówce pierwszej połowy były dwie sporne sytuacje w polu karnym Korony. Mamla najpierw piąstkował piłkę i zderzył się z Markiem Gualem, a potem faulował Pawła Wszołka. Po sprawdzeniu sytuacji na VAR-ze arbiter podyktował rzut karny dla Legii. Wynik jednak się nie zmienił, bo Augustyniak trafił w słupek.

Ważny punkt Korony w walce o utrzymanie. A mogła być pełna pula

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia. Biczachczjan mógł strzelić gola w debiucie w barwach Legii, ale trafił wprost w bramkarza. Chwilę później Wiktor Długosz dwukrotnie wszedł w pojedynek z Kapuadim. W jednej z tych sytuacji dobrze reagował Kobylak, odbijając piłkę do boku. Później tempo meczu spadło na kilkanaście minut.

Zobacz też: Transparent o Nowackiej na całą Żyletę. Oto co zrobili kibice Legii

Bohaterem Korony w drugiej połowie mógł zostać Dalmau. Najpierw Kobylak obronił strzał Hiszpana, a chwilę później napastnik kielczan nieznacznie się pomylił i piłka poleciała tuż nad poprzeczką. W jednej z akcji dobrze pokazał się Mariusz Fornalczyk. Skrzydłowy Korony był w polu karnym Legii i oszukał Radovana Pankova balansem ciała. Wtedy znów dobrze reagował Kobylak.

Ze strony Legii brakowało jednak konkretów. W 81. minucie dobrą okazję miał Claude Goncalves, ale nie chciał strzelać z lewej nogi, a potem w polu karnym Korony powstał chaos, z którego goście wyszli obronną ręką.

Starcie w Warszawie zakończyło się remisem 1:1. Z niego bardziej cieszy się Korona, która ma 19 punktów po 19 meczach i zrównała się punktami z Zagłębiem Lubin, znajdującym się nad strefą spadkową. Z kolei Legia ma 33 punkty i traci osiem do prowadzącego Lecha Poznań.

Więcej o: