Ależ burza po rzucie karnym dla Legii. Tą decyzją podzielił ekspertów

- Jest kontakt piłki z ręką, natomiast... - mówił Adam Lyczmański w programie Liga+ Extra stacji Canal+ Sport o rzucie karnym podyktowanym w meczu Zagłębie Lubin - Legia Warszawa. Ekspert ma wątpliwości, czy "jedenastka" została podyktowana słusznie. Z kolei Rafał Rostkowski informuje, że taką interpretację zagrania ręką sędziom narzuca UEFA.
Rzut karny w meczu Zagłębie - Legia
Screenshot: https://x.com/CANALPLUS_SPORT/status/1865835781853761961

Legia Warszawa wygrała 3:0 z Zagłębiem Lubin i przedłużyła serię do 10 zwycięstw nad tym zespołem. W spotkaniu nie zabrakło jednak sporych kontrowersji, a te związane były z rzutem karnym podyktowanym w 25. minucie spotkania. Damian Dąbrowski został nabity w rękę piłką przez Marca Guala, a po analizie VAR sędzia Wojciech Myć wskazał na "jedenastkę".

Zobacz wideo Adam Małysz ocenia początek sezonu polskich skoczków. "Tego sobie nie wyobrażamy"

Legia Warszawa niesłusznie otrzymała rzut karny? Eksperci wyjaśnili powody

Sytuacja z rzutem karnym wywołała spore kontrowersje, a głos w tej sprawie zabrali eksperci. Jednym z nich był Adam Lyczmański. - Jest kontakt piłki z ręką, natomiast ja twierdzę, że piłka idzie w twarz zawodnika. Jak wiemy, jeżeli poza obrysem ręki jest inna dozwolona część ciała, to nie ma przewinienia. Najgorsze jest to, że wideoweryfikacja jest przy stopklatce. To powinno być pokazane w normalnym tempie - zaczął ekspert Canal+ Sport. 

- Sędzia był dobrze ustawiony, na początku podjął dobrą decyzję. Miał wątpliwości. Dla mnie to nie jest "jedenastka" - dodał Lyczmański, a wtórował mu Michał Kołodziejczyk. - Nie jestem w stanie zrozumieć tej decyzji - przyznał wprost. 

Swoje zdanie o tej sprawie wyraził także Rafał Rostkowski na łamach TVP Sport. Były sędzia zwrócił uwagę, że Dąbrowski został trafiony w rękę w momencie, kiedy nie zasłaniał nią głowy i prawdopodobnie rzut karny należał się Legii. Z tym że nie jest to efekt zgodności z duchem gry, a przepisów narzuconych przez UEFA.

"Zgodnie z "Przepisami gry" oprócz intencji albo braku intencji zagrania piłki ręką liczy się pozycja ręki oraz kilka okoliczności uwzględnionych w kryteriach oceny kontaktu piłki z ręką. One nie są idealne, te kryteria pozostawiają duże pole do interpretacji, więc wymagają uproszczenia. Tymczasem niedawno UEFA postanowiła sprawę jeszcze bardziej skomplikować" - czytamy w dywagacjach eksperta.

"Inaczej należy traktować kontakt piłki z ręką, gdy piłka zmierza w kierunku bramki, a inaczej, kiedy zmierza w innym kierunku. Z tym trudno się zgodzić, bo tego w "Przepisach gry" nie ma i na razie nie zanosi się na to, żeby wkrótce coś na ten temat w tych regułach się znalazło. Ale fakty są takie, że takimi wskazówkami przejęli się najpierw sędziowie UEFA, a wkrótce później niektórzy pozostali sędziowie z Europy. Na przykład polscy arbitrzy, którzy o nowych wskazówkach usłyszeli na szkoleniach organizowanych przez PZPN" - dodał Rostkowski i wyjaśnił, że na zmianę linii narzuconej przez UEFA wpłynęło zagranie ręką Marca Cucurelli w meczu Niemcy - Hiszpania na Euro 2024. 

Rostkowski podsumował, że w sytuacji z meczu Zagłębie - Legia trudno mówić o błędzie sędziego, lecz o "pomysłach i decyzjach władz sędziowskich". Te finalnie przyznały Legii rzut karny, który na bramkę zamienił Bartosz Kapustka, a jego zespół finalnie wygrał 3:0. 

Więcej o: