Kuzyn Haalanda wpadł w szał po decyzji Papszuna. Żenujący "popis"

Raków Częstochowa zremisował 1:1 z Koroną Kielce w 16. kolejce ekstraklasy. Taki rezultat był dla niego rozczarowujący, podobnie jak postawa niektórych zawodników. Mowa m.in. o Jonatanie Braucie Brunesie, kuzynie Erlinga Haalanda, który w 67. minucie opuścił boisko. A po chwili dał się ponieść emocjom i być może podpadł Markowi Papszunowi. - Trudno coś powiedzieć na jego obronę - mówił trener Rakowa na konferencji prasowej.
Jonatan Braut Brunes / Marek Papszun
zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=Gj3IBwkQtHo / zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=G7li8gjjbnM

Raków Częstochowa w 16. kolejce ekstraklasy stracił punkty z Koroną Kielce. I to mimo że po golu Władysława Koczerhina prowadził aż do 89. minuty - wówczas wyrównującą bramkę zdobył Adrian Dalmau. Ale jeszcze przed golem Hiszpana na ławce częstochowian zrobiło się nerwowo za sprawą Jonatana Brauta Brunesa.

Zobacz wideo Polacy za słabi na silne europejskie ligi? Żelazny: To pokazuje gdzie jest polska piłka

Jonatan Braut Brunes nie wytrzymał po decyzji Marka Papszuna. "Zdenerwowany"

Kuzyn Erlinga Haalanda nie rozegrał dobrego spotkania (choć brakowało mu należytego wsparcia od reszty zespołu). Miał 15 kontaktów z piłką, oddał jeden strzał (zablokowany), podawał z 67-procentową celnością (6/9), wygrał 40 proc. pojedynków powietrznych (2/5) i nie podjął żadnej próby dryblingu. W 67. minucie Marek Papszun zdecydował się wprowadzić za niego Tomasza Walczaka. To nie spodobało się Norwegowi, który dał temu wyraz.

"Ależ zdenerwowany Brunes. Po zejściu z boiska rzucił butelką wody w płot oddzielający boisko od trybun. Potem usiadł na ławce i zaczął rzucać koszulkami treningowymi" - relacjonował w serwisie X dziennikarz Kamil Głębocki.

Marek Papszun podsumował występ Jonatana Brauta Brunesa. "Nie widziałem dobrych działań"

Po tym "popisie" napastnika na pomeczowej konferencji prasowej Papszun został poproszony o podsumowanie jego występu. - Trudno coś powiedzieć na jego obronę - wymownie zaczął szkoleniowiec. - Nie widziałem tam za dużo dobrych działań, dlatego ta zmiana była stosunkowo szybko. Widzieliśmy, jak Walczak wszedł i w pięć minut 3-4 razy dobrze utrzymał piłkę, najczęściej był faulowany - dodał.

Można się zatem zastanawiać, czy 50-latek postawi na Norwega w następnym spotkaniu, zwłaszcza mając w pamięci jego wylew frustracji po zmianie.  "Kolejny mecz ma z głowy. Co najmniej" - ocenił dziennikarz Kacper Tomczyk. Do tej pory Jonatan Braut Brunes rozegrał 14 meczów dla Rakowa, strzelił trzy gole i nie miał żadnej asysty.

Po 16 kolejkach częstochowianie mają 32 pkt i zajmują trzecie miejsce w tabeli. W nadchodzącej serii gier czeka ich wyjazdowy mecz z Widzewem Łódź (sobota 30 listopada).

Więcej o: