Śląsk Wrocław bardzo zawodzi w bieżącym sezonie, ale w ubiegłej kolejce wreszcie się przełamał i pokonał 2:1 Stal Mielec. Szansę na kolejne punkty miał w sobotę o godzinie 17:30. Tego dnia podejmował u siebie Raków Częstochowa, który ma serię trzech zwycięstw z rzędu.
Na początku meczu lepsze sytuacje wykreował sobie Śląsk. Najpierw Petr Schwarz trafił w słupek po uderzeniu z dystansu, a niedługo później Tommaso Guercio po próbie dośrodkowania omal nie wpakował piłki do siatki. Z czasem do głosu dochodził także Raków. W 30. minucie piłkarze z Częstochowy trafili w poprzeczkę, a później kapitalną interwencją popisał się Rafał Leszczyński. W ostatnich minutach gospodarze znów byli blisko trafienia, ale Sebastian Musiolik zmarnował doskonałą okazję.
Ostatecznie do przerwy nic już się nie wydarzyło. Po zmianie stron ponownie lepiej wyglądał Śląsk. Był zdecydowanie groźniejszy pod bramką, ale nie mógł przekuć tego na bramki. Raków z kolei nie miał pomysłów na finalizację akcji, ale w 70. minucie pokonał bramkarza po zamieszaniu w polu karnym. Prowadzący to spotkanie Szymon Marciniak po analizie VAR dopatrzył się jednak zagrania ręką i nie uznał tego gola.
Pod koniec meczu lepiej wyglądał Raków, ale ostatecznie nic więcej już się nie wydarzyło i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. W całym meczu byliśmy świadkami zaledwie dwóch celnych strzałów. To cenny punkt dla ekipy Jacka Magiery, która po 12 rozegranych meczach zajmuje 17. miejsce w tabeli z dorobkiem dziewięciu punktów. Raków natomiast jest drugi i ma na koncie 27 punktów.
Śląsk Wrocław 0:0 Raków Częstochowa