Piast Gliwice - Lechia Gdańsk - ten mecz otworzył w piątek 13. kolejkę ekstraklasy. Na stadionie przy Okrzei kibice zobaczyli fantastyczne widowisko. Goście z Trójmiasta prowadzili już 3:1, ale po szalonej końcówce Piast zdołał odrobić straty i po golu Macieja Rosołka doprowadził do remisu 3:3. Po stronie Lechii jednym z bohaterów był strzelec bramki na 2:1 Bohdan Wjunnyk. Napastnik nie tylko pokazał, że jest świetnym strzelcem, ale i wspaniałym człowiekiem.
Wjunnyk trafił do siatki zaraz po przerwie. Dostał rewelacyjne podanie od Camilo Meny, wpadł w pole karne i uderzył po ziemi precyzyjnie w dolny róg bramki. Jeszcze większe uznanie zyskał jednak tym, co zrobił chwilę później. Po krótkim świętowaniu z kolegami ściągnął z ramienia czarną opaskę i wzniósł ją w górę, po czym wskazał palcem na niebo. O co właściwie chodziło?
W ten sposób ukraiński piłkarz chciał zadedykować gola ofiarom karambolu, do jakiego doszło w zeszłym tygodniu na obwodnicy Gdańska koło Borkowa. W katastrofie uczestniczyło 21 pojazdów, 15 osób zostało rannych, a cztery zginęły. Wśród ofiar śmiertelnych były wyłącznie dzieci: 12-letni Tomek, 9-letnia Eliza, 7-letni Nikodem i 10-letni Mikołaj. Wszystkie wracały do domów z meczu Lechii Gdańsk z Legią Warszawa (0:2).
Aby uczcić ich pamięć, wszyscy piłkarze Lechii wybiegli na murawę w czarnych opaskach. Po spotkaniu Wjunnyk zamieścił na Instagramie wideo ze swoją bramką i dodał wzruszający wpis. - Spoczywajcie w pokoju. Nikodem, Tomek, Mikołaj, Eliza… - czytamy.
Postawę Wjunnyka docenili kibice. W komentarzach spora część z nich umieściła emotikony ze składającymi się do oklasków dłoni. Dla 22-latka z Charkowa była to już trzecia bramka w ekstraklasie. Wcześniej trafiał przeciwko Górnikowi Zabrze i Jagiellonii Białystok. Okazję na kolejne zdobycze będzie miał za tydzień. 3 listopada Lechia zagra u siebie z Cracovią (godz. 17:30).