Piłkarze Legii Warszawa znów bardzo zawiedli swoich kibiców. Jedni z faworytów do zdobycia mistrzostwa Polski przegrali w niedzielne popołudnie u siebie z Rakowem Częstochowa 0:1. To już druga w tym sezonie ligowa porażka drużyny prowadzonej przez trenera Goncalo Feio przed własną publicznością (wcześniej uległa Piastowi Gliwice 1:2).
- O losach meczu zaważył gol Jeana Carlosa, który był wynikiem zagapienia się całej defensywy Legii na czele z Kacprem Tobiaszem. Po przerwie gospodarze próbowali odwrócić losy rywalizacji, ale brakowało im koncepcji w ofensywie. Po ostatnim gwizdku stadion wypełniły gwizdy kibiców - pisał Filip Modrzejewski, dziennikarz Sport.pl.
Warszawianie i trener Feio byli bardzo krytykowani w mediach społecznościowych. - "Szyderka z rywala jest zawsze fajna. Tylko że w Ekstraklasie najczęściej kończy się wtedy, gdy samemu trzeba wyjść na boisko" - pisał Jakub Seweryn, dziennikarz Sport.pl.
Niespodziewanie zupełnie inną opinię na temat tego meczu miał doświadczony, 31-letni Jean-Pierre Nsame.
- Zagraliśmy dobry mecz. Gdybyśmy pierwsi zdobyli gola, mógłby potoczyć się on zupełnie inaczej. Nie mogę dziś zarzucić drużynie zbyt wiele. Jesteśmy na dobrej drodze, by następne spotkania rozgrywać lepiej - wypalił napastnik Legii Warszawa przed kamerami Canal+.
Dodał również, że zespół już wie, gdzie zostały popełnione błędy.
- Gol zdobyty przez Raków był prezentem. Nie tworzyli sobie wcześniej żadnych dogodnych okazji, a to był ich pierwszy celny strzał i od razu przełożył się na zdobycz bramkową. Nie powinniśmy do tego doprowadzić. Wiemy jednak, co poszło nie tak i nad czym musimy pracować przez najbliższy tydzień - przyznał Nsame.
Napastnik na razie zagrał w pięciu spotkaniach i zdobył dwa gole.
Legia Warszawa po ośmiu kolejkach ma 14 punktów i traci już pięć do prowadzącego Lecha Poznań. Strata może powiększyć się już w najbliższej kolejce, bo zespół Feio zmierzy się na wyjeździe z Pogonią Szczecin (20 września, godz. 20.30), a Lech zagra przed własną publicznością z będącym w kryzysie i w strefie spadkowej - Śląskiem Wrocław (niedziela, godz. 17.30).