W trakcie tego weekendu przez południową Polskę przechodzi niż genueński, a intensywne opady deszczu przyczyniają się do zagrożenia powodziowego. Przez to sporo wydarzeń sportowych w województwie dolnośląskim czy małopolskim zostało odwołanych. Tak było m.in. w przypadku meczu rezerw Śląska Wrocław ze Stilonem Gorzów Wielkopolski czy spotkania kobiecej drużyny Śląska przeciwko Stomilankom Olsztyn. Wydawało się, że podobnie będzie w przypadku meczu Piasta Gliwice z Puszczą Niepołomice w ósmej kolejce Ekstraklasy. "Delegat mówi: gramy" - napisał Karol Młot, rzecznik prasowy Piasta.
W ostatnich dniach letniego okna transferowego Piast stracił dwóch ważnych piłkarzy. Mowa o Arielu Mosórze oraz Michaelu Ameyawie, którzy przenieśli się do Rakowa Częstochowa. - Oboje mieli duży wkład w to, co drużyna prezentowała zarówno w poprzednim jak i tym sezonie. Ci, co przyszli mają potencjał do tego, aby zaistnieć w Ekstraklasie, ale to trochę potrwa - mówił Aleksandar Vuković na przedmeczowej konferencji prasowej.
Piast wszedł naprawdę dobrze w nowy sezon, bo po siedmiu meczach miał cztery zwycięstwa (w tym 2:1 z Legią Warszawa i 1:0 z Rakowem Częstochowa), dwa remisy i jedną porażkę (0:2 ze Stalą Mielec). Puszcza była z kolei na przeciwległym biegunie, bo jedyne zwycięstwo w sezonie miało miejsce w piątej kolejce Ekstraklasy przeciwko Lechii Gdańsk (4:1).
Już w trzeciej minucie spotkania doszło do sporej kontrowersji, bo po rzucie wolnym Piasta doszło do zderzenia Kewina Komara z Tomasem Hukiem w polu karnym Puszczy. Wydawało się, że sędzia przyzna rzut karny Piastowi za faul bramkarza Puszczy, natomiast tak się nie stało. Później pojawiły się groźne strzały ze strony Damiana Kądziora czy Grzegorza Tomasiewicza, ale Komar nie skapitulował ani razu.
W 34. minucie Puszcza prowadziła 1:0. Dawid Abramowicz dośrodkował piłkę z lewej strony pola karnego, a Mateusz Radecki uderzył piłkę głową i pokonał Frantiska Placha. Przez trzy minuty trwała weryfikacja systemu VAR, która ostatecznie wykazała, że zawodnik Puszczy był na spalonym. Warto dodać, że był to pierwszy strzał Puszczy w tym spotkaniu.
Piast miał wyraźną przewagę, jeśli chodzi o posiadanie piłki i sytuacje bramkowe. Zespół Aleksandara Vukovicia wyglądał na taki, który spokojnie kontrolował wydarzenia na boisku.
Po przerwie mecz zaczął stopniowo się rozkręcać. W 66. minucie Puszcza objęła prowadzenie po tym, jak Michalis Kosidis zgrał piłkę w polu karnym Piasta, a Piotr Mroziński oddał strzał lewą nogą i pokonał Placha.
Radość Puszczy z prowadzenia trwała jednak zaledwie sześć minut. Sędzia Tomasz Kwiatkowski podyktował rzut karny dla Piasta po tym, jak Kosidis zagrał piłkę ręką we własnym polu karnym. Grek był bardzo nieporadny w swoim polu karnym, a kibice zaczęli pisać o "najgłupszym" karnym w tym sezonie. Do strzału podszedł Michał Chrapek. Komar był w stanie wyczuć rywala, ale strzał Chrapka był na tyle precyzyjny, że Piast doprowadził do remisu.
Wydawało się, że w zespole Piasta stopniowo coraz lepiej będzie wyglądał Maciej Rosołek, ale jego dyspozycja w starciu z Puszczą, w którym wyszedł w wyjściowym składzie, nie była najlepsza. "Rosołek gra tak, że zaczynam tęsknić za Piaseckim" - pisał jeden z internautów. Piast szukał do samego końca okazji na objęcie prowadzenia, ale mecz zakończył się remisem.
Po remisie 1:1 Piast awansował na trzecie miejsce w Ekstraklasie z 15 punktami, przez co tracił cztery do prowadzącego Lecha Poznań. Puszcza z kolei awansowała z 14. na 11. miejsce i ma osiem punktów po ośmiu meczach.