Cracovia kapitalnie rozpoczęła nowy sezon i po siedmiu kolejkach można ją okrzyknąć największą niespodzianką. Nie dość, że ograła m.in. Raków Częstochowa czy mistrza Polski Jagiellonię Białystok, to gra przyjemnie dla oka, a trener Dawid Kroczek udowodnia, że mimo młodego wieku, warto było mu zaufać. Przed meczem z Pogonią stanął przed szansą na awans na pozycję wicelidera tabeli. Przez długi czas wydawało się, że starcie w ogóle nie dojdzie do skutku ze względu na fatalne warunki atmosferyczne.
Rzeczniczka prasowa klubu Marzena Młynarczyk-Warwa zdradziła, że opady zalały nie tylko murawę, ale również część infrastruktury szatni. Ostatecznie podjęto jednak decyzję o rozegraniu meczu, natomiast ogłoszono, że fani nie zostaną wpuszczeni na trybuny ze względów bezpieczeństwa. - Przyczyną tego jest serwerownia i awaria pomp na stadionie. Jest usterka wyjść ewakuacyjnych, więc nawet nie możemy wprowadzić 999 kibiców. Bandy LED nie działają, więc dziś warunki spartańskie - przyznał prezes Dróżdż.
Fanatycy wykorzystali jednak fakt, że władze Cracovii odwołały ochronę i sforsowali bramę. "Piłka nożna dla kibiców" - wykrzyczeli, gdy tylko weszli na obiekt. Pod wejściem utknął za to m.in. wiceminister sportu Ireneusz Raś. Mecz rozpoczął się zgodnie z planem. Piłkarze Dawida Kroczka od samego początku wyglądali na zmotywowanych, by wrócić na zwycięską ścieżkę po ostatniej porażce z Radomiakiem. Nie minęło 20 minut, a do bramki trafił Mikkel Maigaard, który wykorzystał piłkę odbitą przez Cojocaru po nieudanym dośrodkowaniu Kakabadze.
Gospodarze nie zamierzali zwalniać. Świetne okazje do podwyższenia rezultatu mieli zarówno Benjamin Kallman, jak i Mick van Buren, natomiast albo zawodziła skuteczność, albo znakomicie interweniowali rywale. Pod koniec pierwszej odsłony wyrównać mógł Biczachczian, który zabawił się z jednym z obrońców, ale wykonał o jeden zwód za dużo i został zablokowany. Do przerwy wynik nie uległ zatem zmianie. Kuba Seweryn ze Sport.pl zwrócił uwagę na to, że na sektorze gospodarzy znalazło się ponad 1000 kibiców, co oznacza imprezę masową. "Przecież tu wjedzie prokuratura, jak nic" - oznajmił.
Piłkarze Cracovii dobrze weszli również w drugą odsłonę. Kontrowali grę i konsekwentnie szukali momentu, by zaskoczyć Pogoń. Kolejny raz wyborną okazję miał van Buren, ale nie zdołał po uderzeniu głową umieścić piłki w siatce. Kilka minut później mógł się zrehabilitować, natomiast tym razem rywali uratował Leo Borges. Od tamtej pory inicjatywę zaczęli przejmować goście. Najpierw przed szansą stanął Łukasiak, a tuż po tym bramkę zdobył zdecydowanie najlepszy piłkarz Pogoni Leo Borges.
Gol Brazylijczyka dodatkowo napędził gości, którzy tworzyli sobie kolejne okazje. Fani Cracovii nie byli zadowoleni z dyspozycji swoich piłkarzy w drugiej odsłonie. "Po raz kolejny zostają w szatni" - napisał jeden z użytkowników portalu X. Pogoń próbowała, atakowała, ale nie była w stanie zanotować decydującego trafienia. Niespodziewanie w 90. minucie dokonali tego gospodarze. Konkretniej Virgil Ghita, który po dobrym dośrodkowaniu z rzutu wolnego pokonał Cojocaru. Przed końcem z boiska wyrzucony został jeszcze Łukasiak, ale Cracovia nie forsowała tempa i utrzymała korzystny rezultat.
Gole: Maigaard (20'), Ghita (90') - Leo Borges (72')
Dzięki tej wygranej Cracovia awansowała na pozycję wicelidera tabeli z dorobkiem 16 pkt. Pogoń spadła za to o jedną lokatę i jest piąta, mając na koncie 13 pkt. W najbliższej kolejce piłkarze Dawida Kroczka zagrają z Puszczą Niepołomice, a Pogoń zmierzy się z Legią.