Trener Legii nie wytrzymał po meczu. "Ciągle szukacie krwi"

- Jeżeli gramy na boisku, które jest dwa razy dłuższe niż powinno i nie jest podlane, mimo 30 stopni, to nie będzie pięknej piłki - m.in. powiedział Goncalo Feio, trener Legii Warszawa po zremisowanym w słabym stylu meczu z Puszczą Niepołomice 2:2. Zaapelował też, by nie szukać winnych wśród piłkarzy.
Trener Legii Gonzalo Feio podczas meczu Ekstraklasy Legia - Śląsk Wrocław
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Piłkarze Legii Warszawa w drugim meczu z rzędu w ekstraklasie zawiedli swoich kibiców. Tydzień temu niespodziewanie przegrali przed własną publicznością z Piastem Gliwice 1:2. W niedzielne popołudnie warszawianie tylko zremisowali w Krakowie z Puszczą Niepołomice 2:2. W efekcie po zaledwie czterech kolejkach drużyna ze stolicy ma dwa punkty straty do prowadzącej Jagiellonii Białystok i jeden mecz rozegrany więcej.

Zobacz wideo Nowa rzeczywistość Probierza. Garnitury, zegarki, ranking najprzystojniejszych selekcjonerów

Feio zły po meczu. "To nie prowadzi do niczego"

Legia Warszawa w Krakowie zawiodła. W drugiej połowie fatalnie grała w ofensywie i miała problem z utrzymaniem się przy piłce. Tylko bardzo dobrej postawie w tej części Kacpra Tobiasza (m.in. obronił rzut karny) zawdzięcza, że wraca do stolicy z punktem.

Po kolejnym, słabym meczu ligowym trener Goncalo Feio nie krytykował piłkarzy. Najpierw podkreślił, że źle było przygotowane boisko. Na ten fakt zwrócił też m.in. uwagę Kamil Kuzera, były trener Korony Kielce w końcówce poprzedniego sezonu po meczu z Puszczą w Krakowie.

- Nie da się rozpędzić, jeśli piłka jest częściej w powietrzu niż na ziemi i rzeczywisty czas gry jest, jaki jest. W drugiej połowie nie było meczu, w pierwszej też mało. Jeżeli gramy na boisku, które jest dwa razy dłuższe niż powinno i nie jest podlane, mimo 30 stopni, to nie będzie pięknej piłki. Wówczas futbolówka stoi, nie da się grać na jeden kontakt. Nie szukam wymówki, by była pełna jasność - powiedział Feio cytowany przez "Legia.net".

Zdradził również, że jest mu przykro, że kibice muszą oglądać takie spotkania.

- Musimy być lepsi, poprawić się, mogliśmy częściej wykorzystać przestrzeń między liniami, ale trudno mi coś więcej powiedzieć na temat meczu, którego nie było. Jest mi tylko przykro, że ludzie muszą to oglądać. I ja też, bo muszę zrobić analizę spotkania - dodał Feio.

Zaapelował również o to, by nie szukać winnych wśród zawodników

- Kto jest winny? Ja. W naszym klubie jest kultura szukania winnych, a to nie prowadzi do niczego. To drużyna. Jak wygramy, to jesteśmy najlepsi, a jak przegramy lub nie zwyciężymy, to jesteśmy najgorsi. To tak nie wygląda. Chcecie mieć dobrą piłkę? Kochajcie piłkarzy... Wiecie, jaka była reakcja w Danii na błąd 18-letniego Nartey’a, po którym strzeliliśmy gola na 2:2? Dziennikarze napisali, ile zrobił dobrego. W Polsce to nie do pomyślenia, bo ciągle szukacie krwi, a potem chcecie pięknej gry, młodych zawodników na boisku. Zabija ich sama kultura - przyznał trener Legii Warszawa.

Szkoleniowiec skrytykował też styl gry rywali, ale też docenił wyniki w meczach, które Puszcza rozegrała w Krakowie.

- Wiem, że wszyscy by chcieli, by Legia tu przyjechała i wygrała 5:0, ale rywal też posiada plan i styl, który jest, jaki jest, ale może sobie taki wybrać. To jego prawo. Taki sposób gry bardzo utrudnia działanie przeciwników. Wiecie, kiedy ostatni raz ktoś tu zwyciężył? W listopadzie lub październiku [4 listopada z Pogonią Szczecin 0:2 - red.]. To nie przypadek - powiedział Feio.

Teraz Legia Warszawa w czwartek zagra rewanż w kwalifikacjach Ligi Konferencji Europy z Brondby IF (godz. 18), a w niedzielę (godz. 17.30) w ekstraklasie podejmie Radomiaka. Relacja na żywo z obu spotkań na Sport.pl oraz w aplikacji Sport.pl LIVE.

Więcej o: