Wymagająca wzmocnień po dość słabym sezonie Legia Warszawa, kontynuuje swoje poszukiwania na transferowym rynku. Stołeczny klub łączony był m.in. z Arkadiuszem Recą ze Spezii, skrzydłowym niemieckiego Elversberga Jannikiem Rocheltem, czy też z królem strzelców ekstraklasy Erikiem Exposito. Póki co jednak nikt do warszawian nie dołączył, za to klub rozstał się już z Josue, Yurim Ribeiro, Qendrimem Zybą i Gilem Diasem.
Teraz do listy potencjalnych celów Legii dołączył kolejny zawodnik. To reprezentant Boliwii Roberto Fernandez. Gra na pozycji lewego obrońcy lub wahadłowego. Większość dotychczasowej kariery spędził w ojczyźnie, gdzie na koncie ma ponad 100 meczów w tamtejszej ekstraklasie. Jednak posiada także europejskie doświadczenia. Grał w trzeciej lidze hiszpańskiej oraz w... Rosji. I nie chodzi tu o czasy sprzed wojny na Ukrainie, tylko o poprzedni sezon, który spędził w Baltice Kaliningrad. Rozegrał 29 spotkań w lidze rosyjskiej (gol i cztery asysty). Doszedł też ze swoją drużyną do finału Pucharu Rosji, gdzie Baltika przegrała 1:2 z Zenitem Sankt Petersburg.
Legia, negocjując sprowadzenie Fernandeza, nie musi jednak rozmawiać z Rosjanami, gdyż Boliwijczyk był tam jedynie wypożyczony z Bolivar La Paz. To właśnie temu klubowi, zgodnie z doniesieniami tamtejszego portalu Futbol.unitel.bo, warszawianie mieli zaoferować 800 tysięcy dolarów. Fernandez miałby podpisać 3-letni kontrakt.
Sam zawodnik wkrótce weźmie udział w zgrupowaniu swojej kadry narodowej, która zagra sparingi kolejno z Ekwadorem i Kolumbią (13 i 15 czerwca). Zaś 24 czerwca rozpoczną zmagania w Copa America, w grupie mierząc się z USA, Urugwajem oraz Panamą. Fernandez to podstawowy gracz swojej kadry narodowej, w której uzbierał już 33 mecze.