Po 30. kolejkach Fortuna 1. Ligi, Arka Gdynia miała siedem pkt przewagi nad trzecim miejscem w tabeli i zgodnie z wyliczeniami specjalisty od statystyk procentowych Piotra Klimka, jej szanse na bezpośredni awans do Ekstraklasy wynosiły 98,8 proc. Motor Lublin był wówczas szósty, a statystyki dawały mu max. 16,3 proc. na awans choćby po barażach. Nieco ponad miesiąc później w Lublinie świętują, zaś w Gdyni jest płacz, zgrzytanie zębów i rozbieranie piłkarzy z koszulek.
Motor jeszcze w 86. minucie przegrywał w Gdyni 0:1. Jednak trafienia Bartosza Wolskiego (87. minuta) oraz Mbaye Ndiaye (trzecia minuta doliczonego czasu gry) wprowadziły kibiców z Lublina w stan absolutnej euforii. Motor powrócił na najwyższy poziom rozgrywkowy po 32 latach. Gdy grali tam ostatnio (1991/92), Polska jako kraj była ok. trzy lata po upadku komunizmu, zaś w I lidze (ówczesna Ekstraklasa) grały m.in. Olimpia Poznań, Stal Stalowa Wola czy Igloopol Dębica.
Wraz z lublinianami do Ekstraklasy awansował także ich stadion, choć ten akurat do jej standardów pasuje praktycznie od powstania. Arena Lublin powstała w latach 2011-2014 za przeszło 155 milionów złotych w miejscu starej cukrowni. Początkowo planowano remont jednego z obiektów przy Alejach Zygmuntowskich, ale szybko zmodyfikowano te zamiary i do dziś są one domem Motoru Lublin, ale tego żużlowego.
To właśnie żużel, zwłaszcza w ostatnich latach, zdominował sportową scenę w tym mieście (dwa mistrzostwa Polski z rzędu w latach 2022-23). Piłka nożna jeszcze niedawno nie przyciągała wielu kibiców. Sensowność istnienia lubelskiego obiektu polegała głównie na rozgrywaniu tam meczów młodzieżowej kadry oraz meczach Pucharu Polski, gdzie na meczach z Legią i Wisłą Kraków pojawiało się kolejno ponad 14 i 11 tysięcy. Szerzej na ten temat pisał na naszych łamach Kacper Ciuksza.
Dopiero od minionego już sezonu obiekt ten faktycznie ma frekwencję, na jaką zasługuje. W bieżącym sezonie wyniosła ona prawie 8000 widzów i była w ścisłej ligowej czołówce. Podczas derbów Lubelszczyzny z Górnikiem Łęczna było to prawie 14 000 kibiców. Teraz gdy Motor awansował do Ekstraklasy i starcia z rywalami typu Legia, Lech Poznań czy Pogoń Szczecin będą ligową rzeczywistością, a nie czymś możliwym wyłącznie w Pucharze Polski, frekwencja może tylko wzrosnąć. Zaś "Motor Lublin" znów zacznie się kojarzyć z piłką nożną, a nie głównie żużlem.