Kiedy przed rokiem Puszcza Niepołomice pierwszy raz w historii awansowała do ekstraklasy, niemal wszyscy wróżyli jej natychmiastowy spadek. Drużyna Tomasza Tułacza, która wywalczyła awans przez baraże, w ekstraklasie miała być tylko chwilową ciekawostką.
Rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Puszcza zajęła 12. miejsce w lidze, gromadząc 40 punktów. Drużyna Tułacza zakończyła rozgrywki z trzema punktami przewagi nad strefą spadkową. Ale Puszcza wyprzedziła nie tylko spadkowiczów.
Poza ŁKS Łódź, Ruchem Chorzów i Wartą Poznań ekipa z Niepołomic w tabeli wyprzedziła też Radomiaka Radom, Koronę Kielce oraz Cracovię. Niemal każdy z tych klubów dysponował warunkami i potencjałem dużo większym niż Puszcza.
Drużyna Tułacza długo znajdowała się w strefie spadkowej, ale utrzymanie zawdzięcza efektownej końcówce sezonu. Od początku kwietnia Puszcza rozegrała 10 ligowych spotkań, z których przegrała zaledwie jedno!
Puszczę ograła Pogoń Szczecin (1:0), jednak nie potrafił zrobić tego m.in. Śląsk Wrocław (0:0), Lech Poznań (2:1) czy Górnik Zabrze (1:1). Zespół Tułacza dobrze też punktował w spotkaniach z bezpośrednimi rywalami w walce o utrzymanie.
- Nie da się ukryć, jesteśmy bardzo szczęśliwi. Mamy satysfakcję z tego, jak reagowaliśmy na różne wydarzenia w trakcie sezonu, a to sprawiło, że pozostaliśmy w ekstraklasie. Co istotne, nie zajęliśmy pierwszego miejsca "nad kreską", a znaleźliśmy się na 12. pozycji. Dla takiego skromnego klubu to olbrzymi sukces - powiedział Tułacz w rozmowie z portalem sport.tvp.pl.
- Ludzie skazywali nas na pożarcie i mieli ku temu argumenty. Sezon zaczynaliśmy na fali entuzjazmu po udanych barażach, a trzeba pamiętać, że w meczach o awans również nie byliśmy faworytami. Tak samo było w Ekstraklasie. Początek był ciężki, szybko i boleśnie nas zweryfikowano, dlatego musieliśmy zmodyfikować pewne rzeczy. Mam na myśli zmianę ustawienia czy różnych boiskowych zachowań - dodał.
- Zrobiliśmy to na tyle skutecznie, że utrzymaliśmy się. Wiem, że byliśmy krytykowani za to, że nie gramy efektownego futbolu, jednak po zespołach, które weszły do ligi razem z nami, było widać, że nie gwarantuje to odpowiednich rezultatów. Dla mnie najważniejszy w piłce jest wynik i skuteczność działań. Nasz styl nie musiał się wszystkim podobać, ale kluczowe jest to, że dzięki niemu udało się zrealizować cel - kontynuował Tułacz.
- Wydaje mi się, że jednak trudniej było pozostać w elicie. W pierwszej lidze mieliśmy dwa niezwykle trudne mecze barażowe, a w Ekstraklasie mierzyliśmy się z wymagającym rywalem praktycznie co kolejka. Wygraliśmy rywalizację z klubami, które w wielu aspektach mają większe możliwości od naszych. Awans był wielkim osiągnięciem, ale utrzymanie to kosmos - podsumował.