Śląsk Wrocław zrobił, co miał zrobić. Wygrał na wyjeździe z Rakowem Częstochowa 2:1 i mógł tylko liczyć na to, że Warta Poznań urwie punkty Jagiellonii Białystok. Wtedy drużyna Jacka Magiera zostałaby mistrzem Polski. To jednak tylko część tej historii, gdyż początek meczu w Częstochowie został opóźniony o kilkanaście minut, a Jagiellonia u siebie do przerwy prowadziła 3:0 z Wartą. Tak więc miały być wielkie emocje w ostatniej kolejce, a ostatecznie nic z tego nie wyszło.
Końcowych rezultatów by to najpewniej nie zmieniło, ale na pewno cała ostatnia kolejka straciła na dramaturgii i emocjach z powodu tego, że spotkania Jagiellonii i Śląska nie rozpoczęły się w tym samym czasie. Mówił o tym na pomeczowej konferencji prasowej także trener wrocławian Jacek Magiera.
- Przygotowaliśmy na ten mecz strategię, ale nie przygotowaliśmy się na to, że będzie ulewa, burza, grad i ten mecz zostanie opóźniony o 40 minut. Także wszystkie sprawy związane z taktyką, z zarządzaniem meczem, zarządzaniem tym, co się dzieje na innych stadionach trzeba było włożyć do kieszeni - nie ukrywał Magiera. - Mówiliśmy sobie, że nie zaglądamy w telefony, że zawodnicy dostaną od nas informacje, jak to wygląda. Tutaj, chcąc nie chcąc, nie było opcji, żeby nie doszła do nas informacja o wyniku w Białymstoku.
- Czy miało to wpływ na losy mistrzostwa [nie rozpoczęcie się meczów w tym samym czasie - przy. red.]? Nie miało. Nie szukajmy tutaj drugiego dnia - zaznaczył Magiera.
- Mieliśmy za zadanie to spotkanie wygrać, bo chcieliśmy skończyć ten fantastyczny dla nas sezon zwycięstwem. W maju odnieśliśmy cztery zwycięstwa, co jest znakomitym wynikiem i bardzo się z tego powodu cieszymy - dodawał szkoleniowiec Śląska Wrocław.
- To jest najważniesze - powiedział Magiera o srebrnym medalu za wicemistrzostwo Polski. - Oczywiście można mówić o niedosycie, że zabrakło punktu, że coś się wydarzyło po drodze, ale jest pełen uznania dla drużyny i za to, co zrobiliśmy przez ten rok - podkreślał, wymieniając m.in. koronę króla strzelców dla Erika Exposito czy najlepszą defensywę ligi.
Śląsk Wrocław zakończył sezon na drugim miejscu w tabeli z dorobkiem 63 punktów. Jagiellonia Białystok miała tyle samo, ale przy tym miała też lepszy bilans bezpośrednich starć z drużyną z Wrocławia. Na wyjeździe co prawda przegrała 1:2, ale u siebie wygrała 3:1. Drużyna Adriana Siemieńca zagra w eliminacjach Ligi Mistrzów, a Jacka Magier w el. Ligi Konferencji Europy.