Wielopoziomowa katastrofa Lecha. Gorzej być nie mogło. 5 lat i koniec!

Lech Poznań może spisać kończący się sezon na straty. Jest on naznaczony kompromitacją w europejskich pucharach oraz brakiem sukcesów w rozgrywkach krajowych. I to wszystko mimo szumnych wypowiedzi o "najdroższej kadrze w historii klubu". Wielu piłkarzy rozczarowało, letnie nabytki nie potrafiły wywrzeć znaczącego wpływu na zespół. A kolejnym ciosem dla poznaniaków jest to, co stało się z drugą drużyną. Wielkie zmiany w Lechu są nieuchronne.

- Obecnie Lech Poznań ma najdroższą kadrę w historii klubu. Nigdy tyle nie wydawaliśmy na pensje pierwszego zespołu - mówił przed startem sezonu Tomasz Rząsa, dyrektor sportowy Lecha Poznań, w rozmowie z portalem Weszło. Już samo sprowadzenie Alego Gholizadeha za rekordowe w historii ekstraklasy 1,8 mln euro mogło robić wielkie wrażenie. Ale szybko okazało się, że nie musi mieć to przełożenia na wyniki.

Zobacz wideo Nowy trener Lecha już ma pierwszy problem

Lech Poznań kompletnie rozczarował. W tym sezonie nie zgadzało się nic

Poznanianie, którzy rozgrywki 2021/22 zakończyli z mistrzostwem Polski, a w kolejnym sezonie dotarli aż do ćwierćfinału Ligi Konferencji Europy. Jednak w kolejnym sezonie bardzo szybko pożegnali się z europejskimi pucharami po kompromitującej porażce (2:1 i 1:3) ze Spartakiem Trnava w trzeciej rundzie eliminacji LKE. Wtedy mogli się pocieszać, że dzięki temu będą mogli skupić się na rozgrywkach krajowych. Lecz i w nich szło im jak po grudzie.

Lech po trzeciej kolejce ekstraklasy był wiceliderem, ale potem zaczął grać bardzo nierówno i do końca rundy jesiennej już nie wrócił na podium. Udało mu się to tuż po przerwie zimowej, w trakcie której Johna van den Broma zastąpił Mariusz Rumak. Ten zaczął bardzo dobrze, od zdobycia siedmiu punktów w trzech meczach (z Zagłębiem Lubin, Jagiellonią Białystok i Śląskiem Wrocław), jednak później jego zespół zaliczył zjazd (trzy wygrane, cztery remisy i cztery porażki). A że międzyczasie przegrał w ćwierćfinale Pucharu Polski (0:1 z Pogonią Szczecin po golu w 119. minucie), to po majowej porażce z Legią Warszawa (1:2), poniesionej w kuriozalnych okolicznościach (dwa gole samobójcze) stracił szanse na awans do europejskich pucharów. Przez to sobotnie starcie z Koroną Kielce nie będzie miało dla niego większego znaczenia. Dla Lecha to klęska w aspekcie sportowym, ale i finansowym (m.in. brak wpływów z europejskich pucharów).

Rozczarowaniem okazały się również transfery. Wspomniany Gholizadeh głównie się leczył i rozegrał zaledwie 12 spotkań (zero goli i asyst) - w żadnym z nich specjalnie się nie wyróżnił. Raczej nie ma też za co chwalić Eliasa Anderssona, Mihy Blazicia czy Dino Hoticia, mniej pretensji można mieć do Bartosza Mrozka, który wrócił z wypożyczenia. Ale wielu graczy, którzy już wcześniej byli w klubie, też zawiodło.

Lech Poznań zawiódł na wszystkich frontach. Pięć lat i koniec

Jakby tego było mało, fatalny sezon ma za sobą również druga drużyna poznanian. Od sezonu 2019/20 występowała ona w II lidze, ale w ostatnich miesiącach mocno zawodziła. Przed ostatnią kolejką była w strefie spadkowej, a porażka 0:3 z Polonią Bytom (nie pomogło wystawienie m.in. Filipa Szymczaka) przypieczętowała jej los. Po pięciu latach wypadła ze szczebla centralnego.

Mecz w Bytomiu był ostatnim, w którym rezerwy poprowadził trener Artur Węska (najprawdopodobniej zostanie asystentem Marka Papszuna w Rakowie Częstochowa). Pewne jest również to, że po sobotnim starciu z Koroną ze stanowiskiem pożegna się Rumak (może zostać w klubie w innej roli). Jego następcą będzie Niels Frederiksen, który już skreślił dwóch zawodników. I zapewne to dopiero początek licznych zmian, jakie czekają Lecha Poznań po katastrofalnym sezonie.

Czy w przyszłym sezonie Lech Poznań zdobędzie jakiekolwiek trofeum?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.