Wojna w gabinetach ekstraklasy. Nie do wiary. "Mateusz, zabrałeś mi mój medal!"

Różne już afery i kłótnie nasza Ekstraklasa widziała na przestrzeni lat. Ale takiej, w której jeden prezes klubu oskarża drugiego o "kradzież" jego medalu, gdzie areną zdarzeń była klatka schodowa, to chyba jeszcze nie było. Piotr Burlikowski, aktualnie zarządzający Zagłębiem Lubin, w programie "Dwa Fotele" na kanale Meczyki.pl na YouTube bezpardonowo zaatakował słownie prezesa Cracovii Mateusza Dróżdża. Poszło o sytuację z sezonu 2015/16.

Był to sezon, w którym Zagłębie zajęło trzecie miejsce w lidze, ulegając jedynie mistrzowskiej Legii Warszawa oraz wicemistrzowskiemu Piastowi Gliwice. Lubinianie ograli nawet gliwiczan w ostatniej kolejce (1:0 po golu Michala Papadopoulosa), ale nie wystarczyło to do srebrnego medalu. Jak się jednak okazuje, do najciekawszych wydarzeń tamtego dnia doszło nie na boisku w trakcie meczu, a przy odbieraniu przez Zagłębie brązowych medali.

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Burlikowski oskarża. "Zabrałeś mi mój medal, który mi się należał!"

Opowiedział o tym ówczesny, a także i obecny, prezes dolnośląskiego zespołu Piotr Burlikowski w programie Janusza Basałaja "Dwa Fotele" na kanale "Meczyki.pl" na YouTube. Zaatakował jednocześnie obecnego prezesa Cracovii Mateusza Dróżdża, który we wspomnianym 2016 roku w drugiej połowie sezonu dołączył do rady nadzorczej lubińskiego klubu. Skąd te gorzkie słowa? Chodzi właśnie o medal za tamten sezon.

"Muszę powiedzieć jedną rzecz, która mnie cholernie boli do dzisiaj. Chciałem to powiedzieć Mateuszowi Dróżdżowi przez telefon, ale nie odebrał. Mateusz, zabrałeś mi mój medal, który mi się należał! Przyszedłeś do klubu na ostatniej prostej. Zero twojej zasługi. Puchary europejskie? Zero twojej zasługi. Zabrałeś mi medal, którego ja do dzisiaj nie mam. Leciałeś po tych schodach jak nienormalny, żeby ten medal odebrać i zebrać blichtr. Niestety o to mam do ciebie dużą pretensję. Mateusz, medal nie jest twój" - powiedział Burlikowski.

Dróżdż zaskoczony sytuacją. "Nigdy nie zgłaszał mi problemu"

Prezes Cracovii za pośrednictwem Twittera zdążył już odpowiedzieć na oskarżenia Burlikowskiego.  Całą sytuacją zaś czuje się mocno zaskoczony. "Ja jestem zszokowany tymi wypowiedziami, bo Piotr mi nigdy nie zgłaszał problemu. Swój medal oddałem na leczenie chorej na raka Lubinianki, chyba w 2019 r. W domu mam replikę. Jak jest taka potrzeba mogę oddać, nie mam z tym problemu" - napisał Dróżdż. Dodał także, że żadnego wyścigu na schodach nie było. "Medale rozdawano przecież według ustalonego protokołu ekstraklasy, to jak miałem wygrać, jakiś wyścig na schodach. Wręczenie ich odbyło się około 30 minut po tym jak zeszliśmy na dół".

Czy Mateusz Dróżdż powinien oddać medal Piotrowi Burlikowskiemu?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.