19-latek z Legii zachwycił wszystkich. "Skończy w Realu Madryt"

Jan Ziółkowskim był jednym z najlepszych zawodników Legii Warszawa w niedzielnym meczu z Wartą Poznań (1:0), mimo że był to dla niego debiut w podstawowym składzie w ekstraklasie. Niespełna 19-letni obrońca zachwycił nie tylko kibiców i ekspertów, ale też swoich byłych trenerów. - Nie dziwię się, że w Legii szybko się przebił. Janek z pewnością nie ma mniejszego talentu niż przykładowo Pau Cubarsi - powiedział Michał Libich.

W niedzielę Legia Warszawa zapewniła sobie udział w europejskich pucharach w kolejnym sezonie. Stało się to wieczorem po tym, jak Widzew Łódź zremisował u siebie z Lechem Poznań 1:1. Wcześniej tego samego dnia Legia wygrała z Wartą Poznań 1:0.

Zobacz wideo Oto następczyni Igi Świątek?

Mimo że jedynego gola dla drużyny Goncalo Feio strzelił Radovan Pankov, to bohaterem legionistów był niespełna 19-letni Jan Ziółkowski. Środkowy obrońca zadebiutował w podstawowej jedenastce pierwszej drużyny i od razu zrobił dobre wrażenie.

- Wiem, jak pracuje, jakie ma relacje z kolegami. Był już z zespołem na obozach za kadencji poprzedniego szkoleniowca, potem na stałe dołączył do kadry "jedynki", a dla mnie każdy taki zawodnik może pomóc  - mówił po meczu Feio.

- Jan po to gra i ćwiczy, by wspierać drużynę. Nadszedł moment, że zespół potrzebował go z różnych powodów, a on - dzięki wykonanej pracy- pokazał, że jest gotowy. Uważam, że dobrze się zaprezentował - dodał portugalski szkoleniowiec.

Talent taki sam jak Cubarsi

Ale po meczu z Wartą chwalił go nie tylko Feio. W rozmowach z portalem przegladsportowy.onet.pl nad Ziółkowsim rozpływali się też jego byli trenerzy. - Janek wyróżniał się pewnymi cechami, dzięki którym można było przypuszczać, że będzie grał w piłkę na fajnym poziomie. Chłopaki czasami mi przypominają, że kiedyś przy wszystkich zawodnikach powiedziałem, że Janek skończy w Realu Madryt, a wówczas miał 15 lat - powiedział Michał Libich, który widział Ziółkowskiego, gdy ten był zawodnikiem Polonii Warszawa.

- Uważam, że ma wszystko, aby grać na najwyższym poziomie, więc antycypację, przewidywanie, warunki fizyczne, inteligencję, motorykę, technikę i przede wszystkim mentalność, bo to pewny siebie i odważny piłkarz, co pokazał w meczu z Wartą - dodał Libich.

To właśnie on zrobił z Ziółkowskiego kapitanem zespołu, temperując jego charakter. - Momentami miał może nieco za wysokie mniemanie o sobie. Chciałem, aby myślał więcej o drużynie, dlatego przyznałem mu opaskę kapitańską oraz wytłumaczyłem, jak duże ma ona znaczenie. (...) Wcześniej bardzo się irytował, gdy któryś z kolegów popełnił błąd, co nie pomagało mu w relacjach międzyludzkich. Kiedy stał się kapitanem, wiedział, że musi bardziej pomagać niż deprymować - opowiedział Libich.

- Nie dziwię się, że w Legii szybko się przebił. Janek z pewnością nie ma mniejszego talentu niż przykładowo Pau Cubarsi, ale w Hiszpanii są lepsze warunki i zawodnicy szybciej dostają się do wielkiego futbolu. Przykład obrońcy Legii pokazuje, że w drużynach PKO BP Ekstraklasy mamy wielu świetnych młodych zawodników - podsumował Libich.

Cubarsi, do którego Libich porównał Ziółkowskiego, to tegoroczne odkrycie Barcelony. Środkowy obrońca zadebiutował w drużynie Xaviego w Pucharze Króla, a kilka dni później - dzień przed 17. urodzinami - zagrał w pierwszym składzie spotkania La Liga z Betisem. W sumie w tym sezonie rozegrał 23 mecze w pierwszej drużynie, w tym trzy w Lidze Mistrzów i 18 w La Liga.

Czy Jan Ziółkowski na stałe przebije się do składu Legii Warszawa?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.