Sam Podolski dzwonił po "polskiego Messiego". "Chciał wziąć go pod opiekę"

Przyszłość Mateusza Musiałowskiego stoi pod dużym znakiem zapytania. Wydaje się, że już wkrótce odejdzie z Liverpoolu i to na dobre. Nie wiadomo, dokąd trafi, choć w przeszłości nie mógł narzekać na brak zainteresowania. Jak donosi portal WP SportoweFakty, interesowało się nim kilka klubów z ekstraklasy. Ba, jedna z legend zadzwoniła nawet do niego, by osobiście go przekonać. Dlaczego więc "polski Messi" nie zdecydował się przyjąć oferty?

Górnik Zabrze jest, obok bijących się o mistrzostwo Polski Jagiellonii Białystok i Śląska Wrocław, jednym z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu. Mimo trudności, z którymi mierzy się klub, piłkarze zajmują wysoką piątą lokatę, a mają szansę zakończyć rozgrywki jeszcze wyżej, bo tuż za podium. Spory w tym udział Lukasa Podolskiego, który nie tylko pomaga drużynie na boisku, ale i poza nim. Nie od dziś wiadomo, że działa w kwestii transferów. Okazuje się, że w przeszłości chciał sprowadzić jednego z utalentowanych polskich piłkarzy, ale próby spełzły na niczym.

Zobacz wideo Oto plany transferowe Jagiellonii

Lukas Podolski dzwoni do Musiałowskiego. Chciał go w Górniku. Zaskakująca decyzja "polskiego Messiego"

Mowa o Mateuszu Musiałowskim, przez wielu nazywanym "polskim Messim". Był jednym z najlepiej zapowiadających się piłkarzy znad Wisły. Latem 2020 roku trafił do Liverpoolu z UKS-u SMS Łódź, ale jego kariera nie potoczyła się tak, jakby sobie tego życzył. Zamiast trafić do pierwszej ekipy, to stał się weteranem młodzieżowych drużyn. 

Mimo wszystko zadebiutował w zespole Juergena Kloppa - w meczu 1/8 finału Ligi Europy ze Spartą Praga (6:1). I to był jego ostatni występ w tym sezonie. Okazuje się jednak, że już wcześniej mógł wrócić do Polski, gdzie wydaje się, miałby więcej okazji do gry na najwyższym szczeblu. Jak donosi WP SportoweFakty, dzwonił do niego wspomniany Podolski.

"Mistrz świata z 2014 roku chciał wziąć go pod swoją opiekę jak sezon wcześniej Szymona Włodarczyka. "Poldi" wsadził go na trampolinę do Sturmu Graz, z którym zagrał w Lidze Europy i zdobył mistrzostwo Austrii. Na Musiałowskim nie zrobiło jednak wrażenia to, że telefonuje do niego legenda futbolu" - czytamy.

Tym samym "polski Messi" pozostał w Anglii. Rzekomo interesowały się nim też wspomniane Jagiellonia, Śląsk czy nawet Warta Poznań, ale nie zdecydował się na żaden transfer. Podobnie, jak i nie zdecydował się latem na przejście do Birmingham City.

Przyszłości Musiałowskiego w Liverpoolu przesądzona?

Jak na razie nie wiadomo, jaka czeka go przyszłości, choć portal thisisanfield.com donosił kilka dni temu, że klub nie zdecyduje się przedłużyć z nim umowy i to mimo faktu, że po debiucie chwalił go sam Klopp. - Jest już gotowy do tego, by dać coś pierwszej drużynie. Jest już gotowy, by wejść na wyższy poziom - mówił Niemiec. Informacje o odejściu Musiałowskiego z Liverpoolu potwierdzają też dziennikarze WP. 

Wydaje się, że mimo nie najlepszej sytuacji i małej liczby minut (w tym sezonie rozegrał tylko 14 spotkań), skrzydłowy może szybko znaleźć zatrudnienie. Wciąż interesują się nim kluby znad Wisły, tylko czy zdecyduje się tu wrócić? - Nie chcę go namawiać na powrót do Polski, natomiast najwięcej propozycji ma właśnie z Polski. Większość klubów go tu chce. Myślę, że powinien trafić do ligi holenderskiej, belgijskiej, może szwajcarskiej - podkreślał Cezary Kucharski, agent piłkarski w rozmowie z Tomaszem Ćwiąkałą. 

Czy Mateusz Musiałowski popełnił błąd odmawiając polskim klubom?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.