Podolski nie wytrzymał. Wszystko się nagrało. W sieci wrze [WIDEO]

Górnik Zabrze wciąż jest w grze o awans do europejskich pucharów. W piątkowym meczu z Puszczą Niepołomice zespół Jana Urbana stracił jednak punkty (1:1), co może nieco skomplikować ich sytuację. Przez większą część meczu Górnik grał w osłabieniu, a w końcówce meczu nie pomógł także Lukas Podolski, który dopuścił się skandalicznego zachowania. Zdarzenie uchwyciły kamery. W sieci zawrzało.

Górnik Zabrze notuje bardzo dobry sezon. Na finiszu rozgrywek zabrzanie plasują się na czwartym miejscu w tabeli i nie są bez szans na podium. Zespół Jana Urbana na boisku ma kilku liderów. Oprócz Lukasa Podolskiego są to m.in. Adrian Karpalik czy też Damian Rasak.

Zobacz wideo Oto plany transferowe Jagiellonii

Lukas Podolski nie wytrzymał. Fatalne zachowanie lidera Górnika

W piątek Górnik dość nieoczekiwanie stracił u siebie punkty z Puszczą. Od 19. minuty zabrzanie grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Pacheco. W 36. minucie gospodarzy wyprowadził na prowadzenie Adrian Karpalik, a w końcówce odpowiedział Jakub Bartosz i oba zespoły podzieliły się punktami.

Mecz był pełen emocji. Sędzia pokazał dwie czerwone kartki, a w końcówce zagotował się też Lukas Podolski. Kamery uchwyciły, jak mistrz świata z 2014 roku zaczepił młodego Wojciecha Hajdę i krzyknął do niego: "To mój teren, gówniarzu". Po chwili odepchnął jeszcze zawodnika Puszczy Niepołomice. Ku zaskoczeniu kibiców i ekspertów napastnik zabrzan nie obejrzał kartki.

W komentarzach w sieci zawrzało. "Sędziowie są obsr...i przed Podolskim", "Kartka jak nic" - czytamy. Oberwało się także Hajdzie, który według fanów sprowokował gwiazdę Górnika.

Górnik nie zdołał awansować na podium przynajmniej do niedzieli i skomplikował sobie walkę o medale przed ostatnim meczem w Szczecinie z Pogonią. Zabrzanie muszą także czekać na wyniki pozostałych drużyn w tej kolejce, aby było jasne, z jaką stratą punktową przystąpi do ostatniego spotkania.

Czy Lukas Podolski powinien dostać za to zachowanie żółtą kartkę?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.