Katastrofa Rakowa! Ten mecz może pozbawić ich złudzeń [WIDEO]

Marzenia Rakowa Częstochowa nie tylko o mistrzostwie Polski, ale i o europejskich pucharach dość mocno się oddalają. W sobotnie popołudnie piłkarze Dawida Szwargi dość sensacyjnie ulegli 0:2 Zagłębiu Lubin, mimo że byli faworytami do wygranej. Choć wykazywali większą inicjatywę i kreowali groźne akcje, to brakowało skuteczności. To już ósma porażka obrońców tytułu w tym sezonie, czwarta w rundzie wiosennej.

Na sobotę zaplanowano trzy spotkania 31. kolejki ekstraklasy - każde z nich istotne dla losów mistrzowskiego tytułu. Najpierw Śląsk Wrocław po sporych kontrowersjach pokonał 2:1 ŁKS Łódź. Z kolei kilka godzin później na murawę wyszli piłkarze Zagłębia Lubin i Rakowa Częstochowa. To starcie miało o wiele większą wagę dla ekipy Dawida Szwargi. Choć ma już tylko matematyczne szanse na obronę tytułu, to wciąż walczy o europejskie puchary. Przed meczem zajmowała szóstą lokatę, a tylko drużyny z trzech pierwszych miejsc w tabeli wezmą udział w kwalifikacjach. W sobotę piłkarze z Częstochowy mogli więc zrobić duży krok, by zbliżyć się do czołówki. Szansy jednak nie wykorzystali. 

Zobacz wideo Sceny w trakcie finału Pucharu Polski! Wisła Kraków i Pogoń Szczecin w akcji

Raków Częstochowa przegrywa w Lubinie. Koszmar w pierwszej połowie. Kontuzja Otieno

Mecz rozpoczął się dość niemrawo, a okazji było jak na lekarstwo. Choć to goście, czyli Raków, częściej utrzymywali się przy piłce, to nie przekładało się to na strzały. Tych oddali w pierwszej połowie cztery, a więc tyle samo, co rywale. 

W 9. minucie kapitalną szansę miał Erick Otieno, ale piłka minęła słupek. I więcej okazji do zdobycia bramki już w tym meczu nie miał, ponieważ musiał opuścić murawę przedwcześnie. W 28. minucie doznał urazu mięśniowego i został zmieniony. W kolejnych minutach brakowało zdecydowanych ataków, czy to ze strony gospodarzy, czy gości. Do czasu.

W 41. minucie przed kapitalną szansą stanęło Zagłębie i perfekcyjnie ją wykorzystało. Tomasz Makowski dostrzegł wbiegającego w pole karne, a dodatkowo niepilnowanego Kacpra Chodyna. Podał piłkę płasko, dzięki czemu kolega nie miał problemu z przyjęciem. Znalazł się w bardzo dobrej sytuacji, praktycznie sam na sam z bramkarzem i uderzył przy bliższym słupku, pokonując Vladana Kovacevicia. Golkiper popełnił w tej sytuacji błąd - mógł nieco lepiej zainterweniować, ale zbyt późno rzucił się w kierunku słupka. Tym samym piłka zatrzepotała w siatce i Zagłębie wyszło na prowadzenie.

W pierwszej połowie nie padło już więcej goli, dzięki czemu to gospodarze prowadzili i mieli tzw. psychologiczną przewagę przed drugą odsłoną rywalizacji. Mimo to Raków się nie poddał i po przerwie wyszedł na murawę mocno zmotywowany.

Piłkarze Szwargi chcieli szybko odrobić stratę. Już w 47. minucie kapitalną okazję miał Ben Lederman. Uderzył mocno z dystansu, ale piłka minęła słupek. Znów zabrakło szczęścia. Cztery minuty później szansę miało z kolei Zagłębie. Mateusz Wdowiak strzelał główką, ale nieznacznie chybił.

W następnych sekundach większą inicjatywę wykazywali goście. W dobrej sytuacji znalazł się m.in. Bogdan Racovitan, ale udaną interwencję zaliczył Sokratis Dioudis. Niewykorzystane okazje zemściły się na Rakowie. Bowiem w 87. minucie prowadzenie Zagłębia podwyższył Juan Munoz, który chwilę wcześniej zmienił Dawida Kurminowskiego. Przebiegł z futbolówkę prawie przez całą połowę boiska i przelobował Kovacevicia. Zaliczył więc tzw. wejście smoka. Więcej goli już nie padło. 

Zagłębie Lubin - Raków Częstochowa 2:0.

Strzelcy: Kacper Chodyna (41'), Juan Munoz (87'). 

Taki wynik sprawia, że Rakowi pozostały jedynie matematyczne szanse na obronę tytułu. Tylko armagedon z przodu dałby mistrzostwo częstochowianom. Do lidera Jagiellonii Białystok tracą aż siedem punktów, a mają o jeden mecz rozegrany więcej. Jeśli zespół Adriana Siemieńca wygra w sobotę ze Stalą Mielec, to ostatecznie pozbawi szans na obronę tytułu Raków.

Dodatkowo ekipa Szwargi nie może być pewna gry w europejskich pucharach. Obecnie zajmuje szóstą lokatę z dorobkiem 49 punktów. Do trzeciego miejsca traci trzy punkty, ale już niedługo może spaść o jedną pozycję. Po piętach depcze jej Pogoń Szczecin, która jeszcze nie rozegrała starcia w 31. kolejce.

Dzięki wygranej Zagłębie awansowało na dziewiąte miejsce - 41 punktów. Do końca sezonu pozostały już tylko trzy mecze. W kolejnym Raków zmierzy się ze wspomnianą Pogonią, a lubińska ekipa z Widzewem Łódź.

Czy Raków Częstochowa zajmie miejsce, które zagwarantuje mu udział w europejskich pucharach?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.