W sobotę Raków Częstochowa pokonał na wyjeździe Widzew Łódź 1:0. Decydującego gola dla mistrzów Polski w 81. minucie strzelił Władysław Koczerhin. Drużyna Dawida Szwargi męczyła się w Łodzi, mimo że od 15. minuty grała w przewadze po tym, jak czerwoną kartkę zobaczył Marek Hanousek.
To spotkanie zakończyło serie obu drużyn. Serie zupełnie od siebie odmienne. Widzew przegrał pierwszy raz od 2 marca i wyjazdowego spotkania ze Śląskiem Wrocław (1:2). Od tamtej pory drużyna Daniela Myśliwca nie przegrała sześciu kolejnych meczów ligowych.
Widzew nie dał się pokonać Legii Warszawa (1:0), Cracovii (2:2), Koronie Kielce (3:1), Piastowi Gliwice (1:0), Stali Mielec (0:0) oraz Ruchowi Chorzów (3:2). Zupełnie inaczej wyglądały za to ostatnie tygodnie Rakowa Częstochowa.
Ten ostatni raz wygrał mecz 13 marca, gdy na wyjeździe ograł Koronę (2:0). Potem Raków remisował kolejno z ŁKS (1:1) i Ruchem Chorzów (1:1), przegrał z Radomiakiem Radom (1:2), zremisował z Legią Warszawa (1:1) i przegrał z Górnikiem Zabrze (0:1).
W programie Liga+ na Canal+Sport o spotkaniu wypowiedział się bramkarz Widzewa - Rafał Gikiewicz. - Przyszedłem tu po to, by wygrywać każdy mecz. Raków to mistrz Polski i w szatni przed meczem powiedziałem, że fajnie by było takiego mistrza pokonać. Czerwona kartka zabiła jednak dla nas mecz. Potoczyło się to dla nas tak, że musieliśmy biegać więcej bez piłki i szukać szans po kontratakach czy stałych fragmentach gry. Raków ma dobrych piłkarzy jak na tę ligę i dzisiaj to pokazali. Niestety udało im się strzelić jednego gola więcej od nas - skomentował bramkarz.
- Szkoda. Jeden punkt byłby dla nas nagrodą za to, ile zostawiliśmy dzisiaj zdrowia na boisku. Za to słowa uznania dla chłopaków. Wygrał jednak Raków i musimy się z tym pogodzić. Szkoda tej czerwonej kartki, ale sędzia miał argument, by ją dać. Jestem zawiedziony, bo nie lubię przegrywać. Zwłaszcza u siebie. Myślałem, że możemy ten mecz wygrać, złapać górę tabeli i jeszcze powalczyć o coś w tym sezonie - dodał.
Były to jednak ostatnie w miarę pozytywne słowa o Rakowie. Potem Gikiewicz wbił mistrzom Polski kilka porządnych szpilek. - Jeżeli grasz jednego więcej zawodnika, od 80. minuty padasz, symulujesz, grasz na czas, to ta nasza liga wygląda, jak wygląda - powiedział bramkarz Widzewa.
- Mieliśmy jednego zawodnika mniej. Wracając z Niemiec, oczekiwałbym od takiego rywala kontrolowania meczu, narzucania tempa, miażdżenia przeciwnika. Powinni skupić się na graniu, a nie padać, leżeć i symulować. Dla mnie to jest słabe - dodał Gikiewicz.
Po 30 meczach Raków zajmuje 5. miejsce w tabeli z 49 punktami. Raków traci dwa punkty do Lecha Poznań, Śląska Wrocław i Górnika Zabrze. Poznaniacy rozegrali jednak o jedno spotkanie mniej. Mistrzowie Polski mają też siedem punktów straty do Jagiellonii i tylko dwa punkty więcej od Legii, która w niedzielę zagra ze Stalą Mielec.
Widzew jest na ósmej pozycji w lidze. Zespół Myśliwca traci do podium dziewięć punktów.