Kosmiczny mecz w ekstraklasie! Siedem goli, prawdziwy rollercoaster

Warta Poznań zrobiła w poniedziałek duży krok w kierunku utrzymania w ekstraklasie. W pierwszym meczu po ogłoszeniu, że Dawid Szulczek nie będzie tej drużyny w przyszłym sezonie, "Zieloni" pokonali na własnym stadionie Stal Mielec aż 5:2, a hattricka w tym spotkaniu zaliczył Słowak Adam Zrelak.

Poniedziałkowy mecz ze Stalą Mielec był dla Warty Poznań pierwszym po ogłoszeniu, że Dawid Szulczek nie będzie trenerem tej drużyny w przyszłym sezonie. 34-latek, o którego zabiegają Cracovia i Zagłębie Lubin, na razie jednak nie zajmuje się swoją przyszłością. Według niego na takie rozmowy przyjdzie czas, dopiero gdy Warta będzie cieszyła się zapewnieniem sobie utrzymania w ekstraklasie na kolejny sezon. Biorąc pod uwagę, jak trudny terminarz ma zespół Szulczka w końcówce sezonu, bezsprzecznie potrzebne do tego było zwycięstwo nad bezpieczną już Stalą Mielec.

Zobacz wideo Grosicki o młodych zawodnikach w kadrze: Znają swoje miejsce w szeregu

Siedem bramek w Grodzisku, hattrick Słowaka. Duży krok Warty Poznań w kierunku utrzymania

Mało kto jednak się spodziewał, jak dobre widowisko będziemy obserwować w Grodzisku Wielkopolskim. A zaczęło się już w siódmej minucie, gdy w pole karne z piłką wpadł lewym skrzydłem Mohamed Mezghrani i wyłożył ją Konradowi Matuszewskiemu, który bez większego trudu trafił z kilku metrów do siatki. 

Na odpowiedź Stali Mielec nie trzeba było jednak długo czekać. Dziesięć minut później po dośrodkowaniu Macieja Domańskiego fatalną interwencję zaliczył Jędrzej Grobelny, który wypuścił piłkę z rąk pod nogi Alvisa Jaunzemsa, a Łotysz swoim pierwszym golem w ekstraklasie doprowadził do remisu. 

Na kolejne "ciosy" trzeba było czekać już do końcówki tej bardzo wyrównanej pierwszej części gry. W 38. minucie do bezpańskiej piłki przed polem karnym Stali dopadł Adam Zrelak i pięknym uderzeniem z około 18 metrów, po którym piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki, przywrócił Warcie prowadzenie. 

Tyle że "Zieloni" nie byli w stanie go utrzymać nawet do przerwy. W doliczonym czasie do pierwszej połowy Mateusz Matras zagrał piłkę w szesnastkę Warty, gdzie Jakub Bartkowski pogubił się w walce z Ilją Szkurinem i Białorusin płaskim strzałem zdobył 13. bramkę w tym sezonie. 

Do przerwy, po bardzo emocjonujących 45 minutach, było 2:2, ale druga połowa rozpoczęła się od podwójnego uderzenia Warty Poznań. Już niespełna dwie minuty po wznowieniu gry po centrze Mohameda Mezghraniego i niepewnej interwencji bramkarza Stali Mateusza Kochalskiego piłka spadła pod nogi Adama Zrelaka i ten po chwili mógł cieszyć się z dubletu. 

W 49. minucie Warta prowadziła już 4:2. Zespół Dawida Szulczka był w stanie skopiować świetnie rozegrany rzut wolny Puszczy Niepołomice z meczu z Lechem Poznań, przy kolejnej bramce udział miał Mezghrani, który dośrodkował na głowę Dawida Szymonowicza, a ten precyzyjnym strzałem podwyższył prowadzenie gospodarzy.

Stal próbowała jeszcze nawiązać walkę z "Zielonymi", ale brakowało jej argumentów, by poważnie zagrozić bramce Jędrzeja Grobelnego. W 71. minucie z kolei Warta dobiła swojego przeciwnika. Po niepierwszym w tym meczu fatalnym błędzie Mateusza Matrasa, rezerwowy Tomas Prikryl zagrał w pole karne do Adama Zrelaka, a Słowak w sytuacji sam na sam pewnie pokonał Mateusza Kochalskiego i skompletował swojego  pierwszego hattricka w ekstraklasie. 

W ostatnim meczu 29. kolejki ekstraklasy Warta Poznań rozbiła u siebie Stal Mielec 5:2, czym zrobiła spory krok w kierunku utrzymania. Dzięki tej wygranej "Zieloni" awansowali na trzynaste miejsce z 34 punktami i przewagą czterech punktów nad strefą spadkową. Stal Mielec z 38 punktami pozostaje na dziewiątej pozycji.

Czy Warta Poznań utrzyma się w ekstraklasie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.