Kompromitująca porażka w ekstraklasie. Marazm. Przyszłość trenera wisi na włosku [WIDEO]

Zagłębie Lubin skompromitowało się w ostatnim meczu 28. kolejki ekstraklasy. W wyjazdowym meczu z Piastem Gliwice lubinianie przez całą pierwszą połowę nie oddali nawet jednego strzału. Za to gospodarze mieli prosty, ale skuteczny plan i już do przerwy prowadzili 2:0. Oba gole padły... po wrzutach z autu. Obrona Zagłębia była w tych sytuacjach całkowicie bezradna. Tak Waldemar Fornalik żegna się z Lubinem?

Zagłębie Lubin jak zwykle zawodzi swoich kibiców. Wydaje się, że ten klub ma wszystko, żeby być liczącą się siłą w ekstraklasie. Piłkarze? Nie najgorsi. Trener? Bardzo dobry. Stadion? Skrojony na miarę klubu. Do tego dochodzą stabilne finanse i jedna z najlepszych akademii piłkarskich w Polsce.

Zobacz wideo Daniel Gąsior zadowolony po meczu z Nysą: Jestem pierwszy raz w półfinale

Kompromitacja Zagłębia Lubin. Żałosna postawa do przerwy

A potem zawodnicy Zagłębia wychodzą na murawę i w najlepszym wypadku są ligowym średniakiem. W najgorszym - widzimy coś takiego jak w spotkaniu z Piastem Gliwice. Lubinianie grali jak drużyna kompletnie pozbawiona ambicji i jakiegokolwiek pomysłu. Trudno zdecydować, czy pierwszą połowę w ich wykonaniu lepiej podsumowuje statystyka strzałów - okrągłe zero - czy sposób, w jaki stracili obie bramki.

Pierwsza z nich padła już w 17. minucie. Piast miał wrzut z autu. Gospodarze nie rozgrywali piłki. Od razu została ona posłana w pole karne, gdzie głową przedłużył ją Piasecki. Futbolówka trafiła do Ameyawa, który najpierw spróbował oddać strzał, a gdy mu nie wyszło, to zdecydował się na dośrodkowanie do niepilnowanego Jakuba Czerwińskiego. Obrońca potężnym strzałem głową skierował piłkę do siatki.

10 minut później piłkarze Piasta strzelili niemal bliźniaczą bramkę. Tym razem aut był z drugiej strony boiska. Wrzuconą w pole karne piłkę przedłużył głową Jorge Felix, a następnie trafiła ona do Jakuba Czerwińskiego - tym razem jego strzał głową był słaby. To jednak nie szkodzi. Obrońcy i bramkarz Zagłębia nie umieli poradzić sobie z trąconą przez niego piłką, więc skorzystał z niej Fabian Piasecki - i było 2:0.

Żenada przed przerwą i po przerwie. Kibicom Zagłębia została gorycz. Piast bliżej utrzymania

W drugiej połowie obraz gry znacząco się nie zmienił. Piast oddał piłkę gościom i czekał na ich ruch. Piłkarzom Zagłębia w końcu udało się dokonać sztuki, która przerosła ich w pierwszej połowie - i dali radę oddać kilka słabych strzałów. To było jednak za mało, żeby zasłużyć przynajmniej na honorowe trafienie. Mecz zakończył się wygraną gospodarzy 2:0.

Tym samym Zagłębie Lubin poniosło porażkę w starciu z najgorszą drużyną rundy wiosennej - od lutowego powrotu ekstraklasy Piast zdobył tylko pięć punktów, czyli o dwa mniej niż drugi najgorszy Ruch Chorzów. Wygrana daje oddech gospodarzom w walce o utrzymanie - gliwiczanie mają teraz pięć punktów przewagi nad 16. w tabeli Koroną Kielce. Za to dla Waldemara Fornalika może być to jeden z ostatnich meczów w Zagłębiu Lubin - drużyna pod jego wodzą się nie rozwija, a kontrakt byłego selekcjonera wygasa po sezonie i niewiele wskazuje na to, że zostanie przedłużony. Na początku kwietnia Sport.pl informował, że jego następcą może zostać Dawid Szulczek.

Czy Waldemar Fornalik powinien zostać w Zagłębiu Lubin na kolejny sezon?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.