Co za mecz w ekstraklasie! Pięć goli i czerwona kartka [WIDEO]

W niedzielne popołudnie w 28. kolejce ekstraklasy walczący o utrzymanie ŁKS Łódź zagrał u siebie z Radomiakiem Radom. Przełomowym momentem spotkania była czerwona kartka, którą otrzymał Rafał Wolski. Tym samym goście kończyli mecz w dziesiątkę, przez co nie udało im się doprowadzić do wyrównania. ŁKS wygrał 3:2 i zyskał trzy cenne punkty, jednak nadal znajduje się w strefie spadkowej.

Pierwszym niedzielnym meczem 28. kolejki ekstraklasy było stracie ŁKS-u Łódź z Radomiakiem Radom. Pierwszy z zespołów to beniaminek, który zawzięcie walczy utrzymanie. Za to drużyna Macieja Kędziorka plasuje się w środku tabeli i najprawdopodobniej skończy sezon w okolicach 10. lub 9. miejsca. Spotkanie z ŁKS-em mogło potoczyć się dla niej zupełnie inaczej, gdyby nie czerwona kartka, która miała ogromny wpływ na drugą połowę.

Zobacz wideo Michał Probierz odpowiada na głośny tekst Sport.pl. Mocna polemika. "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Czerwona kartka i koniec. Radomiak nie zdołał się już podnieść

W 19. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie po trafieniu Kay'a Tejana. Holender wykorzystał kapitalne podanie prostopadłe Daniego Ramireza, po czym umiejętnie wyminął wychodzącego z bramki golkipera Radomiaka i skierował piłkę do praktycznie do pustej siatki. Pierwsza połowa w wykonaniu drużyny z Łodzi była świetna. Dłuższe utrzymywanie się przy piłce szło w parze z kolejnymi obiecującymi akcjami. Obie ekipy schodziły do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu gospodarzy.

Kilka minut po przerwie to jednak goście złapali wiatr w żagle. Rafał Wolski popisał się kierunkowym przyjęciem, czym kompletnie zmylił jednego z rywali. Następnie podał do Jardela, który przełożył piłkę do prawej nogi i uderzył w stronę bramki. Futbolówka najprawdopodobniej odbiła się od głowy obrońcy zespołu z Łodzi, co zmyliło bramkarza. Goście mogli cieszyć się z wyrównania. Ale niezbyt długo, ponieważ zaledwie sześć minut później gola numer dwa dopisał sobie Tejan. Cała akcja ŁKS-u wyglądała świetnie. Z linii obrony piłka trafiła do defensywnego pomocnika Michał Mokrzyckiego. Ten od razu wykonał kilkudziesięciometrowe podanie do rozpędzonego Holendra. W polu karnym Tejan zabawił się z przeciwnikiem. Zmylił go efektownym zwodem, a następnie uderzył w kierunku dalszego słupka.

Radomiak z pewnością miałby o wiele więcej szans na kolejne doprowadzenie do remisu, gdyby nie druga żółta, a w konsekwencji czerwona kartka dla Wolskiego. Był to kluczowy moment całego spotkania. Gości zdołali przeprowadzić jeszcze kilka akcji, jednak praktycznie żadna z nich nie "pachniała golem". Za to drużyna prowadzona przez Marcina Matysiaka dołożyła trzecią bramkę, której autorem był Engjell Hoti. Ostatni zryw Radomiaka miał miejsce na dwie minuty przed ostatnim gwizdkiem. Kontaktowego gola strzelił 19-letni Guilherme, ale 120 sekund nie wystarczyło, aby wywieźć z Łodzi chociaż jeden punkt.

Za to ŁS dopisał ich sobie trzy, jednak nadal na ten moment jest daleki utrzymania w ekstraklasie. Ekipa z Łodzi traci do bezpiecznego miejsca aż sześć oczek. Za to Radomiak po porażce plasuje się na 10. miejscu. Do końca sezonu pozostało sześć kolejek.

ŁKS Łódź - Radomiak Radom 3:2

Bramki: 19', 55' Kay Tejan, 49' Jarde, 71' Engjell Hoti, 90+1' Guilherme

Czy ŁKS ma szansę na utrzymanie w ekstraklasie?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.