Runjaić zrobił wielkie oczy, gdy rzecznik przetłumaczył pytanie. "Nie rozumiem"

Bartłomiej Kubiak
- Nie zrobił nic złego - powiedział Kosta Runjaić, który po remisie z Jagiellonią (1:1) pytany był o Jurgena Celhakę. Pomocnika Legii Warszawa, który kilkanaście dni temu został przyłapany na zdjęciu z butelką wódki w jednym z warszawskich lokali.

To było jeszcze przed barażowym spotkaniem Polski z Walią, podczas marcowej przerwy na mecze reprezentacji. O sprawie poinformowały wtedy meczyki.pl. Portal dotarł wówaczas do fotografii, na której widać dwóch zawodników Legii - Jurgena Celhakę i Gila Diasa - którzy dosłownie i w przenośni smakują nocnego życia Warszawy.

Zobacz wideo Tak się bawi Legia Warszawa na wyjeździe! Ale oprawa

"Jak przygotować się do najważniejszej części sezonu? Dias i Celhaka postawili na skorzystanie z uroków nocnej Warszawy. W jednym z modnych klubów stolicy zamówili butelkę drogiej wódki i toczyli przy niej długie rozmowy - zapewne o tym, jak 1 kwietnia wygrać w Zabrzu z Górnikiem" - pisały meczyki.pl.

Runjać zrobił wielkie oczy. "To świadczy o naszym społeczeństwie"

Choć minęło już prawie dwa tygodnie, to po meczu z Jagiellonią Kosta Runjaić został zapytany o tamto zadarzenie. Konkretnie o Celhakę, który niedzielne spotkanie zaczął od pierwszej minuty (Dias pojawił się na boisku pod koniec drugiej połowy).

- Nie rozumiem tego pytania w kontekście dzisiejszego meczu - Runjaić zrobił wielkie oczy, gdy rzecznik prasowy Legii Bartosz Zasławski przetłumaczył mu pytanie o Celahkę i o to, czy trener Legii rozmawiał z zawodnikiem o całym zajściu i czy wyciągnął wobec niego jakieś konsekwencje.

- Nie ukarałem Celhaki, grał później w rezerwach w zwycięskim meczu. To młody piłkarz, drużyna miała trzy dni wolnego, więc dlaczego nie mógłby wyjść na miasto i poświętować? - zapytał Runjaić.

I od razu mówił dalej: - Bardziej martwią mnie ludzie, którzy robią takie zdjęcia i je rozsyłają. To świadczy o naszym społeczeństwie. Jurgen nie zrobił niczego złego. Gil Dias niedawno został ojcem, może to świętowali? Nie wiem, nie wynikałem. Wiem, że piłkarze w wolnym czasie mogą robić, co chcą i jechać, gdzie chcą, jeśli podczas treningów i meczów dają na boisku to, czego od nich oczekuję. Dla mnie nie ma tematu.

- Mnie ostatnio np. odwiedził kolega z Niemiec, z którym znam się jeszcze z czasów szkolnych. Zawsze wygrywaliśmy, kiedy przyjeżdżał. Niestety z Jagiellonią to nie zadziałało. Ale też byłem z nim w sobotę na kolacji, wypiliśmy piwo. Dzień wcześniej też się spotkaliśmy i wypiliśmy dwie lampki wina. Nie widzę w tym żadnego problemu. Takich sytuacji można przywołać wiele, ale to nigdy nie był poważny temat dla mnie i zespołu - zakończył Runjaić.

Legia wciąż traci siedem punktów do lidera

Poważniejszym tematem z pewnością jest to, że Legia w niedzielę nie zdołała pokonać Jagiellonii. Remis 1:1 sprawia, że drużyna Runjaicia do lidera z Białegostoku wciąż traci siedem punktów. Do końca sezonu zostało jeszcze siedem kolejek. W następnej Legia zagra na wyjeździe z Rakowem Częstochowa (sobota, godz. 20), a Jagiellonia podejmie Cracovię (niedziela, godz. 15).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.