Wielkie emocje w hicie Legia - Jagiellonia. Zdecydował gol w końcówce meczu

Wydawało się, że gol Marka Guala wystarczy do tego, by Legia Warszawa pokonała Jagiellonię Białystok i zwiększyła szansę na powrót do walki o mistrzostwo Polski. W końcówce Legia jednak została skarcona przez Jesusa Imaza. Niedzielne rozstrzygnięcia sprawiają, że walka o europejskie puchary nadal będzie bardzo ciekawa, ale wynik na Łazienkowskiej najpewniej oznacza, że Legia definitywnie wypisała się z walki o tytuł.

- Aby osiągnąć nasze cele, trzeba wygrać wszystkie mecze do końca sezonu. Niezależnie od sytuacji w tabeli mamy z Jagiellonią pewne rachunki do wyrównania. Mamy możliwość jeszcze namieszać w grze o mistrzostwo - mówił Kosta Runjaić na konferencji przed meczem z Jagiellonią Białystok. Na drugim biegunie był Adrian Siemieniec, który mówił wprost, że "Legia musi wygrać, a Jagiellonia chce". Jesienią Jagiellonia wygrała 2:0 po golach Jose Naranjo i Jesusa Imaza.

Zobacz wideo Probierz odpowiada dziennikarzowi! "Dobrze, że się prześlizgnęliśmy"

Ewentualna porażka mogła wykluczyć Legię nie tylko z walki o tytuł, ale też znacznie utrudnić walkę o europejskie puchary. Mecz z Jagiellonią był szczególnie ważny dla Marka Guala, który w poprzednim sezonie zostawał królem strzelców i przed transferem... przepraszał kibiców Legii za strzelonego gola. Przed hitowym starciem Gual miał tylko pięć goli w Ekstraklasie. - Marc wszedł we właściwy rytm meczowy - mówił Runjaić.

Gual strzelił gola byłemu klubowi. Jagiellonia bez celnego strzału

Już od początku meczu było bardzo intensywnie. Jagiellonia, zgodnie ze swoją filozofią, grała ofensywną piłkę. Obrońcy Legii zablokowali dwa strzały Dominika Marczuka, a Adrian Dieguez uderzył niecelnie piłkę głową. W odpowiedzi Josue oddał groźny strzał z rzutu wolnego, ale jego próbę obronił Zlatan Alomerović. Po przerwie związanej z odpaleniem rac Legia coraz śmielej zaczęła przejmować inicjatywę, ale wcześniej groźną akcję dla Jagiellonii stworzył duet Bartłomiej Wdowik - Afimico Pululu. Wtedy defensora Jagiellonii zablokował Radovan Pankov.

Co jakiś czas świetnymi zagraniami popisywał się Josue. Portugalczyk miał też okazję do strzału z okolicy 16. metra, ale jego próba była niecelna. Od 30. minuty Legia prowadziła 1:0. Josue posłał świetną piłkę do Guala. Hiszpan oszukał Mateusza Skrzypczaka balansem ciała, obrócił się i oddał strzał w stronę dalszego słupka, z którym Alomerović już sobie nie poradził. Gual mógł podwyższyć wynik sześć minut później, ale jego próbę bramkarz Jagiellonii już zdołał obronić.

Jagiellonia nie oddała żadnego celnego strzału w pierwszej połowie, a w ostatnim kwadransie głównie biegała za piłką. Dobrze po stronie Legii prezentowali się wahadłowi, czyli Ryoya Morishita i Patryk Kun, którzy unieszkodliwili skrzydłowych Jagiellonii.

Jagiellonia wychodzi z punktem po hicie. Legia nie wygrywa na własne życzenie

Na początku drugiej połowy Legia skupiła się na defensywie i czekała na błędy Jagiellonii w rozegraniu. W 49. minucie Wdowik przebiegł kilkadziesiąt metrów i upadł w polu karnym po starciu z Juergenem Celhaką, ale Szymon Marciniak nie dojrzał tam rzutu karnego. Sześć minut później Gual mógł po raz drugi pokonać Alomerovicia, kiedy to przełożył Michala Sacka, natomiast jego strzał odbił się od pleców Skrzypczaka.

Jagiellonia nie miała zamiaru się poddawać. Jeden ze strzałów Jesusa Imaza poleciał wprost w Dominika Hładuna. Hiszpan potem upadł w polu karnym po starciu z Augustyniakiem. Nene zagrał też w głąb pola karnego w stronę Marczuka, ale w tej sytuacji sprytniejszy okazał się Patryk Kun.

W 64. minucie Josue otrzymał piłkę na skraju pola karnego Jagiellonii. Jego próba została jednak wybita na rzut rożny przez Alomerovicia. Groźny cały czas był Gual, który w jednej z sytuacji najpierw poradził sobie z Dieguezem, a potem ze Skrzypczakiem.

W 80. minucie Kosta Runjaić postanowił dokonać dwóch zmian. Gual i Celhaka opuścili boisko, a za nich weszli Maciej Rosołek i Qendrim Zyba. Trzy minuty później Jagiellonia zdołała doprowadzić do remisu. Zaczęło się od długiego zagrania od Diegueza. Potem Marczuk wbiegł w pole karne, minął Kapuadiego i zagrał w stronę dalszego słupka. Tam idealnie wbiegał Jesus Imaz, który bez problemu pokonał Hładuna.

Remis w hicie oznacza, że Jagiellonia ma dwa punkty przewagi nad Śląskiem Wrocław. Legia pozostaje na piątym miejscu z 45 punktami i traci trzy do trzeciego Lecha Poznań. 

Legia Warszawa 1:1 Jagiellonia Białystok (30' Marc Gual; 83' Jesus Imaz)

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.