Franciszek Tokarski 11 grudnia 2023 roku został potrącony przez VW Golfa prowadzonego przez starszego mężczyznę. Młody piłkarz przechodził na oznaczonym przejściu dla pieszych. - informował w grudniu Przegląd Sportowy Onet. Od tamtego czasu trwała walka o jego życie i powrót do zdrowia.
Na miejscu zdarzenia natychmiastowej pomocy chłopcu udzielił przebywający obok patrol policji. Rokowania od początku były bardzo złe. - Lekarze mówili nam, że na 99 proc. Franek będzie sparaliżowany od szyi w dół. Chcemy wierzyć, że tak nie będzie. Już wczoraj, gdy go masowałem po klatce piersiowej, zapewniał mnie, że czuje moją dłoń. Jest silny, szybko się regeneruje - mówił w rozmowie z Przeglądem Sportowym Jerzy Tokarski, ojciec młodego piłkarza. Było pewne, że gracza Śląska czeka długa i kosztowna rehabilitacja.
Pomocy jego najbliższym udzielił Śląsk Wrocław oraz kibice z całej Polski. Na portalu zrzutka.pl zebrano ponad pół miliona złotych. 4 lutego zorganizowano też turniej TOKAR CUP, z którego cały dochód przekazano na pomoc młodemu zawodnikowi - w wydarzeniu wzięli udział m.in. członkowie mistrzowskiej drużyny z 2012 roku.
Niestety nie udało się uratować życia chłopca. W niedzielę rano Akademia Śląska Wrocław przekazała smutną wiadomość.
"Z ogromnym żalem informujemy, że odszedł od nas Franciszek Tokarski. Młody piłkarz naszej akademii w grudniu uległ poważnemu wypadkowi. Franek, Śląsk nigdy Cię nie zapomni. Spoczywaj w pokoju, Przyjacielu" - poinformowano w mediach społecznościowych.
Franciszek Tokarski był młodym, zdolnym zawodnikiem. Graczem Śląska Wrocław został we wrześniu zeszłego roku, do nowego zespołu trafił z Polonii Nysa. Niestety nie będzie miał okazji spełnić swoich piłkarskich marzeń.